Stan świata, vol. 22 (ten w którym nie zostałem gwiazdą 30 lat temu)

1

Nikt jeszcze nie wystawił rachunku NSA, bo nie da się oszacować, jakie straty ponoszą największe firmy technologiczne po ujawnieniu skali ich (dobrowolnej lub niekoniecznie) współpracy z amerykańskim rządem. Zresztą trudno sądzić, że można takiego oszacowania dokonać już teraz. Potentaci branży wiedzą jednak, że odbudowanie zaufania będzie wymagać wiele czasu, więc go nie marnują. Gdy wczytać się w treść listu otwartego do administracji USA, widać że lekarstwem ma być odcięcie NSA od “big data”. A tego NSA akurat zupełnie nie chce.

Microsoft, który wypuścił Windows 8 i 8.1 po czym zdumiony zastanawiał się, dlaczego nikt nie chce go kupować, przypuszcza przedświąteczny atak na klientów indywidualnych – plan mówi, że klienci mają chcieć Windows, a nie tylko ich potrzebować. Tym zabawniej czyta się tekst Marka Fidelmana w Forbesie, mówiący o tym jakie fantastyczne perspektywy ma Microsoft w swojej strategii mobilnej. W polskim Forbesie tego nie przedrukują, bo są zbyt mądrzy.

Bo Microsoft, to firma bez szefa – co więcej zdaje się, że jest mały kłopot ze znalezieniem nowego. Jeden z najważniejszych niegdyś ludzi w Apple (tak, jest kilka osób, które może to o sobie powiedzieć) podaje przyczyny: headhunterzy szukają blond Japończyka w wieku 25 lat z 15 latami doświadczenia.

Być może ci w Microsofcie po prostu nie rozumieją, że ludzie kupują oczami, co rozumie jeden facet w Cupertino.

Zbyt daleko idących wniosków odnośnie kupowania oczami nie wyciąga również większość podobnych do siebie jak dwie krople wody webowych startupów.

2

Po Gwiezdnych Wojnach padł kolejny bastion wspomnień dzisiejszych 30- i 40-latków. Indiana Jones też rzucił się w objęcia Disneya. To oczywiście konsekwencja tego, że Disney kupił Lucasfilm, ale istnieje obawa że biorąc pod uwagę związki między Spielbergiem i Lucasem, to Disney wyciągnie rękę nawet po E.T.

Oby tego nie zrobili, bo poza wizją piątego filmu o przygodach archeologa wizja przyszłości Indiany Jonesa w Disneyu jest raczej przerażająca.

3

Jednym z tych filmów, który wybiegł w przyszłość a potem teraźniejszość zaczęła go doganiać, był “Raport mniejszości”. Przyznam, że od strony wizualnej to jeden z moich ulubionych filmów. Od strony scenariusza powinienem być ostrożniejszy, bo nie każdemu się udaje nawet poprawnie zaadaptować opowiadanie Philipa K. Dicka, ale tu akurat wyszło dobrze. W “Raporcie…” widzieliście zarówno nowe interfejsy użytkownika (smartfon, tablet a nawet Microsoft Surface) jak i spersonalizowaną reklamę. Od dzisiaj w każdym sklepie Apple w USA (a wkrótce – na całym świecie) możecie paść ofiarą/rozkoszować się podobnym rozwiązaniem sprzedażowym.

A Polsce technologia iBeacon może pojawić się szybciej niż przypuszczacie. Właściwie, to już jest i działa.

4

Co wiecie o protestach w Tajlandii? Być może to, co się dzieje na Ukrainie powoduje, że podobne zdanie macie o Tajlandii: oto rząd źle rządzi, ludzie się (słusznie) buntują bo chcą demokracji w stylu zachodnim a nie korupcji i autorytaryzmu. Mielibyście rację – gdyby nie to, że tajska opozycja od tygodni mówi jedno: kolejne wybory do parlamentu nic nie zmienią, rządzić powinien komisariat ludowy. Czyli zupełnie odwrotnie, niż na Ukrainie. A premier Tajlandii właśnie ogłosiła, że parlament zostanie rozwiązany.

5

Student filozofii, który zrywał nielegalnie rozlepione reklamy szpecące miasto, dostał zarzut kradzieży i 300 złotych grzywny. W myśl przepisów firma, która rozlepia bez pozwolenia plakaty nie może być ukarana. Na szczęście ktoś przekonał Tomasza Genowa, że dobrowolne poddanie się karze było równoznaczne z rezygnacją z godnej poparcia idei i idzie z nim do sądu walczyć o uniewinnienie. To plastyk miasta Poznania, Piotr Libicki.

Są jednoznaczne dowody, że likwidacja banerów i reklam zewnętrznych nie tylko powoduje, że miasta są ładniejsze, ale przede wszystkim – wpływa na ich ekonomiczny rozwój.

W Sao Paulo oprócz billboardów skończyło się coś jeszcze: po 64 latach produkcji zakończyła się produkcja Volkswagena T1, zwanego pieszczotliwie “Ogórkiem”.

6

Być może widzieliście kiedyś tak zwany “ślepy tekst” – czyli nic nie znaczące pseudołacińskie zdania zaczynające się od “Lorem ipsum„, z których grafik montuje makietę gotowego materiału, wypełnianego następnie przez piszącego. Lorem ipsum jest tak nudne, że raz na jakiś czas ktoś postanawia to zmienić. Ostatnia moda, to wypełniacz automatycznie tworzący teksty Williama Gibsona. (via moja przyjaciółka prowadząca bloga Podróbkowo Wielkie)

Materiałem dla świetnego skądinąd (choć nie jestem za bardzo w targecie) Podróbkowa jest zdumiewająco bezczelna okładka aktualnego “Wprost” – która nie tyle “czerpie inspirację”, co bezwstydnie rżnie z okładki Time’a. Ale bezczelność okładki idzie dalej – otóż według tytułów, upozowana na mającą co powiedzieć Kathryn Bigelow Małgorzata Rozenek opowiada o Jarosławie Kaczyńskim, Smoleńsku, parytetach i w ogóle o polityce. Są takie momenty w życiu gospodyni domowej, że rzuca szmaty, miotły i odkurzacze, wychodzi na ulicę i zaczyna krzyczeć. Mam cichą nadzieję, że zgodnie z filozofią okładki, ktoś napisał za Małgorzatę Rozenek ten tekst.

Prawdę mówiąc, oglądałem wyciekniętą z redakcji “Wprost” okładkę wczoraj i myślałem że to jakiś żart: “Martyna Wojciechowska: żałuje że nie jest lesbijką”, „Kukiz: wyjadę z Polski” – brakuje tylko “chłopiec zatrzaśnięty w lodówce zjadł własną nogę”.

7

Byłem na tym samym castingu (przyszedł telegram do domu, mama mnie zawiozła i strasznie długo się czekało), ale doktor Wronka mnie zakasował. 30 lat od premiery Akademii Pana Kleksa.

A propos fizyki: dwa kwarki komunikują się ze sobą natychmiast (szybciej niż światło) przez tunel czasoprzestrzenny. W skrócie: nie tylko „Raport mniejszości”, ale wszystko co widzieliście w filmach SF to prawda.

Wciąż a propos fizyki: noblista nie dostałby dziś pracy jako fizyk. A biznes nie radzi sobie kompletnie z odkryciami fizyków, które miały zmienić świat.

Zaleca się przyjmowanie Stanu Swiata w grupach. Poleć go komuś za pomocą Twittera, Facebook, Google Plusa!
p5rn7vb