Stan świata, vol. 38 (Selfie roku a dopiero styczeń)

1. Selfie roku

Jeszcze nie skończył się styczeń, a już mamy ’selfie roku’ (i tak będzie co tydzień). To konkretne zdjęcie o tyle zasługuje na uwagę, że w tle widzicie, tak, dobrze się wam wydaje, tonący mały samolot. Oprócz inkryminowanego zdjęcia pojawił się więc i film – tak wygląda awaryjne wodowanie awionetki. Pamiętajcie, ktoś to robi samemu, żebyśmy my nie musieli.

2. Emacsem przez Sendmail

Wszyscy znamy tę scenę, a ta połowa z nas, która wie dlaczego jest tak histerycznie śmieszna, używa jej jako mema. Niepolscy twórcy scenariuszy są minimalnie bardziej subtelni, ale tylko minimalnie. Skomplikowany i tajemniczy kod pokazywany na komputerach w różnych filmach bywa najzwyklejszymi pierdołami. Albo pożyczonym z przypadkowej strony WWW html-em, byle mądrze wyglądało. I ktoś postarał się ten kod przeanalizować.

Ciekawe, jak wyglądałby kod źródłowy ludzkiej świadomości przesłanej do pamięci komputera (mam nadzieję, że ciekawiej niż w Matrixie). Bardzo sensowny wywód dlaczego warto to zrobić znajdziecie na io9.

3. Gem, set, mecz, bajt

Ponad 40 lat temu odbyły się dwa mecze tenisowe, które do historii przeszły jako bitwa płci. Po raz pierwszy spotkały się bowiem na korcie pary płci przeciwnej. I to nie byle jakie. Imprezę wymyślił Bobby Riggs, który najpierw wygrał z Margaret Court a następnie przegrał z Billie Jean King. Choć Billie Jean była o 26 lat młodsza od 55-letniego Riggsa i większość uznała, że była to walka nie tyle płci, co raczej wieku, okazuje się dziś, że było inaczej – i Bobby Riggs ten mecz ustawił.

Kiedyś mój backhand był znacznie lepszy od forehandu (obecnie oba są równie złe). Gdybym chciał powrócić do dawnej formy, dziś mógłbym skorzystać z technologicznego wsparcia. I to niekoniecznie kamery, dzięki której trener mógłby przeanalizować moje ruchy. Znacznie taniej wyjdzie skorzystać z nowej rakiety Babolat Play. Jej czujniki potrafią analizować uderzenia gracza, a aplikacja podsuwa pomysły jak grać lepiej. Play to taki tenisowy odpowiednik Nike+ czy Fitbita. Ma jednak potencjał, bo wyłącznie od siły procesorów zależy, czy aplikacja będzie dawać nam komentarz w czasie rzeczywistym, po każdym uderzeniu. Zupełnie jak trener.

4. Konsumpcjonizm

Randi Newton sprawdziła wyniki ostatnich badań Harvard Business School, które mówią, że pewne niekomformistyczne zachowania – jak na przykład jawne łamanie dress-code’u w drogich sklepach – uznawane są przez innych za oznakę przynależności do wyższej klasy społecznej. Randi ubrała się więc w szmaty i ruszyła do luksusowego Bergdorfa – Goodmana. Wynik? Dość powiedzieć, że rzuca nowe światło na to, dlaczego hipsterzy rozpaczliwie ubierają się w coraz gorsze stroje.

Skoro o konsumpcji mowa – ktoś wypija nam naszą whisky. I będziecie poważnie zaskoczeni gdy dowiecie się, kto.

Jeśli powiedziało się “whisky”, trzeba powiedzieć “b”- oto wszystko co powinniście wiedzieć o kacu. Ani za dużo, ani za mało. Tak akurat.

5. Sprawdzaj źródła

Z czym się wam kojarzy Szwecja? Z solidnością i profesjonalizmem? Pewnie tak. O to, żeby się to zmieniło zadbała szwedzka minister sprawiedliwości Beatrice Ask. Znalazła i wrzuciła na swojego Facebooka artykuł o tym, że 37 osób zmarło od marihuany pierwszego dnia po jej zalegalizowaniu w Colorado. Minister Ask odpowiednio do swojego nastawienia skomentowała artykuł (“Głupie i smutne”). Sęk w tym, że artykuł, który zalinkowała, był satyrą z The Daily Currant. Lud Szwecji, gdy już się pośmiał, zareagował.

Tymczasem do Szwecji udał się Homer Simpson. To dlatego, że nie jest najlepszy w ściąganiu torrentów. Wręcz przeciwnie udaje się księżniczka Magdalena, która urodzi następcę szwedzkiego tronu w Stanach Zjednoczonych, co przyklepuje mu podwójnie obywatelstwo USA (które będzie mieć i tak, dzięki tacie).

6. Uber-man

Travis Kalanick nawet nie wymyślił Uber – usługi łączącą kierowców limuzyn z potencjalnymi klientami. To zasługa Garretta Campa. Bardzo długo był to tylko bardzo wyrafinowany i zupełnie niezrozumiały dla osób spoza branży sposób na dowożenie czołówki menadżerów Doliny Krzemowej na spotkania. Tak było do czasu, gdy Kalanick, weteran branży, przyjął do pracy w Uber Ryana Gravesa. Piszę o tym nie dlatego, że Uber dostał właśnie górę pieniędzy od Google’a, ale dlatego, że usługi w których ktoś troszczy się o nasze potrzeby komunikacyjne uwalniając nas od zastanawiania się “czym”, “kiedy” i “kto poprowadzi”, są coraz bliżej.

A propos Google – tak, naprawdę nie mamy ochoty być użytkownikami Google+. To kompletny niewypał.

7. Bez ładu i składu

Jak zarobić, żeby się nie narobić? Na przykład kradnąc cudzy pomysł. Na szczęście jest internet.

Kilka dni temu pokazywałem ładne biura, dziś powtórzę coś, co wiem od dawna (i mam na to dowody) – open space to najgorszy możliwy sposób na zaplanowanie biura.

Parę tygodni temu wielką popularnością cieszył się post, w którym linkowałem do instruktażu jak odnosić nadzwyczajne sukcesy w seksie. W ramach cementowania popularności – jak to zrobić w łóżku oraz jak to zrobić poza nim.

A po wszystkim przyda się pożyteczne wideo o tym, jak działa czyszczenie chemiczne. Ujawnię pewien szczegół: jest po prostu praniem.

Podziel się Stanem Świata. Tylko jeden klik za tyle czytania?