Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 6

1

Penitencjarna środa! Zacznijmy od Piotra Ikonowicza: głodujący obrońca eksmitowanych na bruk/antypaństwowiec bez szacunku dla własności prywatnej (niepotrzebne skreślić) wpłacił grzywnę i opuścił areszt. To karkołomna decyzja – Ikonowicz w ten sposób kończy bieg sprawy, która zaczęła się jeszcze w 2000 roku (gdyby w takim tempie eksmitowano lokatorów, problemu by chyba nie było). Oficjalny komunikat brzmiał, że “wpłacił grzywnę ze względu na stan zdrowia żony” – choć to właśnie żona informowała media o każdym poranku, dniu i wieczorze więźnia, więc mam wrażenie, że to tylko pretekst. Ale ważniejsze jest, że wpłacenie grzywny oznacza, że będzie mu trudno odkręcić całą sprawę – został prawomocnie skazany i ukarany, a w dzisiejszym wywiadzie (tak, z aresztu wychodzi się do TVN24, choć to jakby to samo) nie podał żadnych sensownych powodów, dla których nie złożył apelacji.

Ikonowicz z więzienia wyszedł, a w przeciwną stronę uda się najprawdopodobniej najsłynniejszy polski kibic. Piotr C., z domu S. (Staruch przybrał nazwisko żony) nie stawił się na komisariacie policji w Ząbkach w dniu meczu. A to oznacza, że ów wrażliwy młody człowiek może trafić na dwa lata do więzienia. O ile nie trafi tam wcześniej.

Być może (prawnikowi) Ikonowiczowi doradzał jakiś zderegulowany mecenas? Już niedługo do świadczenia usług prawniczych wystarczy licencjat. Takie zdanie mają na ten temat profesjonaliści ze starej szkoły. A takie – młode rekiny. Jeśli ci ostatni będą pisać apelacje z takimi literówkami jak tryumfalne artykuły o rychłym dostępie do rynku prawniczego, Ikonowicz nigdy nie wyjdzie z więźnia.

Ale i tak u nas to jeszcze pół biedy – sądy są tak powolne, że najgorsi zderegulowani prawnicy nie zarobią na jedzenie i zajmą się czymś innym niż doradzaniem. Wyobraźcie sobie, że niedługo w Stanach będzie można być prawnikiem po dwóch latach studiów. Oby powstały z tego jakieś dobre seriale. Komediowe.

A w Szwecji nie ma kogo zamykać w więzieniach. Więc zamykają więzienia.

Nawet prawnicy po pięciu latach i aplikacji (samo w sobie brzmi to jak sentencja wyroku) nie gwarantują, że posiadają rozum.

2

Desperacja pcha ludzi do kroków autodestrukcyjnych. Thich Quang Duc czy Ryszard Siwiec doszli w swej rozpaczy do końca. Przez media przetoczyły się ostatnio mniej radykalne ale spektakularne akcje: blokada ronda Babka w Warszawie, próba samospalenia na placu św. Piotra, czy udane przygwożdżenie się do bruku na Placu Czerwonym. Dochodzenie do stanu desperacji to proces, ale następuje kiedyś ten moment, kiedy organizm przestaje reagować na serotoninę – i wtedy wydarzenia zaczynają się toczyć już bardzo szybko.

Niektórzy uznają pewnie tekst Terlikowskiego również za dowód na stan desperacji. Moim zdaniem będzie to dość spóźniona ocena.

3

FAA niedawno dopuściła używanie urządzeń elektronicznych podczas startu i lądowania. Niektóre linie lotnicze już się dostosowały (nie, nie ma na tej liście LOT-u, w którym stewardessa o posturze i manierach komandosa przekonuje do wyłączenia wszystkiego za pomocą słynnego “Stewardess English”). Dyskusja o tym, czy wyłączać, czy nie wyłączać telefon po wejściu do samolotu jest stara jak telefon komórkowy. Pewien pilot powiedział mi (ale w sekrecie), że wszystko musi działać, bo jest tak skonstruowane, że działać musi. I jest tylko jedno urządzenie pokładowe, którego pracę może zakłócać: radio. Gdy kilkaset komórek próbuje się zalogować do stacji bazowej podczas lądowania, pilot może nic nie usłyszeć w słuchawkach.

Swoją drogą, są znacznie ciekawsze rzeczy, które można zrobić z systemami samolotu podczas długiej podróży.

Co, że ten poprzedni link był stary? To jeden z najsłynniejszych linków ze Slashdota. Ale proszę, oto coś nowszego.

Dopuszczenie urządzeń w trakcie startu i lądowania to sprawa ostatnich tygodni, kwestią ostatnich miesięcy jest szerokie wprowadzenie w amerykańskich samolotach możliwości dzwonienia z własnych komórek w trakcie lotu, a już pasażerowie zaczynają mieć ich dość. No to po co było walczyć o możliwość włączania?

Jeśli wyłączycie telefon w trakcie lotu, stracicie mnóstwo okazji na zainteresowanie znajomych na Facebooku swoimi statusami. Na szczęście ktoś o tym pomyślał. What Would I Say wygeneruje nowy status na podstawie twoich poprzednich. Znam takich, którzy nawet stosując WWIS zawsze będą mieć taki sam.

4

BBC sprawdza, jaka przyszłość czeka wyścigi samochodowe. Póki co nie zanosi się na to, żeby Formula E zastąpiła F1, aczkolwiek będzie tak jeszcze za naszego życia. Jedyny problem z tymi elektrycznymi samochodami jest taki, że zasadniczo ich nie słychać.

Nawiązując do F1 – najpiękniejszy samochód bezpieczeństwa ostatnich lat (ten prowadzony przez Berndta Maylandera, o którym nasi fantastyczni komentatorzy potrafią opowiadać przez pół wyścigu), Mercedes SLS AMG, przechodzi do historii.

Nie będziemy mieć w najbliższym czasie polskich kierowców wyścigowych. Trudno jest nabyć umiejętności, które na torze mogą przekładać się na wyniki, gdy dopuszczalna prędkość wynosi 0 km/h.

Może się wydawać, że te wszystkie wyścigi są nikomu niepotrzebne a kierowcy owszem, coś tam umieją, coś tam zareklamują, ale generalnie ich umiejętności nie przydają się poza torem. Aż do momentu, w którym trzeba wygrać wojnę.

Słynna ekipa wyścigowa z lat ’30 – Bentley Boys – mogłaby by się poczuć obrażona, że zamiast ukraść samochody, złodzieje postanowili ukraść z salonu Bentleya zegarki Breitlinga.

Tym bardziej, że wszystkie te komplikacje z zarządzaniem czasem okazują się wyłącznie stratą czasu.

5

Kolekcjonowanie zegarków, choć popularne w Polsce, jest zajęciem dla umiarkowanie majętnych osób albo takim “side-hobby”. Wśród milionerów nie traktuje się arcypoważnie zainteresowania zegarkami – na szczycie pożądanych w socjecie pasji jest oczywiście kolekcjonowanie sztuki. Tyle, że znowu zrobiło się ono znów jeszcze droższym hobby.

Po odnalezieniu wartej być może i miliard euro, olbrzymiej kolekcji obrazów zagrabionych w czasie wojny, Niemcy zaczynają publikować ich zdjęcia. Być może po to, żeby byli właściciele albo ich spadkobiercy przyjrzeli się im po raz ostatni – są bowiem najprawdopodobniej prawowitą własnością Corneliusa Gurlitta, który wyrasta błyskawicznie na jednego z największych kolekcjonerów XX i XXI wieku.

Szczyt listy najdroższych obrazów świata to od wczoraj “Tryptyk” Francisa Bacona. Byli tacy, którzy spodziewali się tego już kilkanaście lat temu.

A skoro jesteśmy przy “naj” – najwyższym budynkiem w USA jest od wczoraj One World Trade Center. Tym samym korona wraca do Nowego Jorku z Chicago. Tyle, że w Nowym Jorku nie ma za bardzo sensu budować nowych drapaczy chmur.

WIem, że to tani samograj, ale “naj” jest takie inspirujące. Poza tym, że wygląda na to, że będzie to najwyższe odszkodowanie z OC wypłacone polskiemu poszkodowanemu (bo zapłaci niemiecki ubezpieczyciel), to jeszcze prywatnie dorzucę, że to najgłupszy tytuł jaki można sobie wyobrazić. Jeśli nie widzi się różnicy między karą a odszkodowaniem, może pora wrócić do gimnazjum. Na takie tytuły mamy na Facebooku hashtaga #rssyzczerskiej

Ostatnie “naj”: w najwyższe w historii plony zbiorą w tym roku afgańscy hodowcy maku. W ten sposób będą w stanie zaspokoić całe światowe zapotrzebowanie na heroinę. Najlepsze wyniki ma prowincja Helmand, z której właśnie wycofują się brytyjscy żołnierze. Byli tam, aby zlikwidować podstawy narkotykowego biznesu.

6

Gdyby próbować skrócić listę najważniejszych wynalazków w historii do 50 pozycji, co by się na niej znalazło? Na mojej: ekspres do kawy i kluczyki do samochodu. Oraz samochód. No i iPhone. Więcej mi nie potrzeba, choć to bardzo krótkowzroczne podejście – niektóre wynalazki, które dziś już odeszły w zapomnienie lub stały się oczywistą oczywistością, są fundamentem dla kolejnych, z których korzystamy dzisiaj. iPhone jest niezastąpiony, ale tylko jeśli pod ręką mamy internet. Blogi z wiadomościami są świetne, ale wcześniej była prasa drukarska. Więc które 50 wynalazków było najważniejsze? (Dla ułatwienia: nie ma wśród nich koła)

Pamiętacie może z “Prometeusa” Ridleya Scotta to urządzenie, które automatycznie wykonało trójwymiarową mapę wnętrza statku kosmicznego? Wynalazek o podobnych możliwościach (dopisać jako numer 51) za chwilę będzie na rynku.

Kilka wynalazków i w ciągu 200 lat doprowadziliśmy do tego, że żyjemy dwukrotnie dłużej. Szczególne wrażenie robi to, jak szybko po pierwszych sukcesach eliminowane były z listy najgroźniejszych kolejne choroby.

7

Po tragedii na Filipinach świat próbuje stanąć na wysokości zadaniaszybko zareagowaćpomocą humanitarną dla ofiar kataklizmu. Idzie mu to jednak raczej słabo. Jednym ze sposobów na pomoc, jest szybkie ponowne uruchomienie infrastruktury telekomunikacyjnej. Tutaj przydają się umiejętności graniczące z hackerskimi albo po prostu rzeźbienie z taśmy klejącej i telefonu satelitarnego.

Filipiny zostały zdemolowane przez tajfun. Ale przecież to nie był koniec i nie przestało wiać.

Niszczycielska siła wiatru jest całkowicie poza kontrolą, ale jeśli wieje umiarkowanie… to każdy powinien na tym korzystać. Pod warunkiem, że uda się pokonać pewne proceduralne kłopoty. To w Stanach. U nas znacznie większy optymizm – “tylko 60% ankietowanych uznało, że wysokie koszty początkowe nie pozwolą im rozpocząć inwestycji w elektrownie wiatrowe”. Mam wrażenie, że ktoś tu za wysoko odleciał.

W szybach wentylacyjnych też mocno wieje. Chyba, że jest w nich Bruce Willis.

Podoba Ci się Stan Świata? Podziel się nim ze znajomymi! Klikaj poniżej:
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 5

1

Trwa liczenie strat po poniedziałkowym Marszu Niepodległości – póki co licznik zatrzymał się na 120 tysiącach złotych, z czego 70 tysięcy będzie kosztować kolejna odbudowa tęczy z Placu Zbawiciela. Jak zwykle 11 listopada tłamszeni przez cały rok patrioci wentylowali swoje uczucie do Ojczyzny za pomocą palenia samochodów, wyrywania drzewek i bijatyk z policją. Ale nie ma się co dziwić, że zniszczenie czegoś jest dla prostego demonstranta oznaką obywatelskiego wkładu w rozwój kraju. Im brzydziej, tym lepiej: to, że w Polsce jest brzydko właściwie nikogo nie obchodzi.

Osobiście uważam, że brzydotą jest również brak wyczucia co do nazewnictwa. Ale nie chodzi mi nawet o te wszystkie “Business Parki” z biurowymi klitkami czy “Apartamentsy” z mieszkankami rozmiaru dziupli. Gorzej, gdy do akcji wkraczają komisje nazewnictwa ulic.

A właściwie, to dlaczego przedstawiciele ruchów narodowych zajmują się demolowaniem stolicy, zamiast pielęgnować wartości narodowe? Pewnie z tymi Rumunami dookoła nie wytrzymaliby w Rumunii nawet doby.

TVN24 zadaje w poniedziałek rano pytanie “czy państwo zawiodło 11 listopada?” W Polsce zgromadzenia się zgłasza, a nie otrzymuje na nie zezwolenie, więc nie miało jak zawodzić. Zawiodła mnie za to prezydent Warszawy, która powinna regularnie, co roku, w minutę po rozpoczęciu Marszu Niepodległości go delegalizować. Jeśli nie wprowadzi tego zwyczaju, dalej będą ją ignorować.

Gdzie zawodzi państwo? Zaczyna się w przedszkolu.

Ale pocieszmy się, są takie miejsca na świecie, w których nasz jednorazowy kłopot z Marszem Niepodległości to detal. Na przykład Hiszpania.

2

Tajfun Haiyan przeszedł przez Filipiny pozostawiając za sobą pasmo przerażających zniszczeń. Zdumiewający był sposób w jaki świat obserwował tę superkatastrofę – kilka dni wcześniej opisano precyzyjnie trasę tajfunu, a potem wszyscy rozsiedli się przed telewizorami i czekali aż się zacznie. 12 godzin później wiadomo było, że nastąpił kataklizm, który pozbawił życia prawie dwa tysiące ludzi. Gwałtowniejszy od huraganu Katrina, który przyniósł strat na 71 miliardów dolarów, z czego tylko 22 miliardy to szkody powstałe w ubezpieczonym mieniu. Ale odszkodowań wypłacono na 110 miliardów.

Gwałtowność Haiyana, przy którym Katrina była skromnym zefirkiem, wynika między innymi ze zmian klimatu. Konferencja na ten temat, która odbywa się w Warszawie, niewiele zmieni, ale dzięki temu że klimatolog to teraz dobry zawód, wiemy więcej o tym jak tworzy się tajfun.

Takich katastrof będzie coraz więcej, musimy bowiem doczekać jakiegoś globalnego ochłodzenia (bez obaw, już za chwilę). Jak się do nich przygotować?

3

Jakby nie dość było katastrof, w niedzielę rano na Łomżę miał spaść europejski satelita GOCE- albo to, co z niego pozostało po przejściu przez atmosferę. To znaczy – być może na Łomżę i być może spaść. W ekscytacji newsami mało kto brał pod uwagę, że (skądinąd wysokie w tej skali) prawdopodobieństwo trafienia w jakikolwiek teren zamieszkały wynosiło 0,3%. No i w końcu w nic nie trafił.

Znacznie bardziej prawdopodobne od trafienia w pojedynczy budynek kawałkiem satelity jest wygranie w Lotto. Dokładniej: gdy wygrasz w Lotto 250 tysięcy razy z rzędu, możesz być pewien, że trafi cię satelita. Tak, wiem że to nieprawda, ale można z tego zrobić świetnego newsa.

Poprzednim razem też się nie udało.

4

Wielkie firmy informatyczne mają poważny problem z klientami. Jak wybrnąć ze współpracy z NSA i udostępniania danych? Trzeba udawać, że jest się “w pełni transparentnym”. Ta transparentość w przypadku Apple’a oznacza, że przez tydzień od wydania raportu o liczbie zapytań o dane użytkowników firma poprawiła go trzy razy (tak, chodzi o trójkę w nazwie pliku – poprzednio była dwójka, wcześniej jedynka, a wcześniej nic). Jest niemal pewne, że te poprawki wynikają z żądań amerykańskiego rządu. Ale Apple nie byłoby Apple, gdyby nie pokazało rządowi F.U., które pięknie omija przepisy o tajności liczby zapytań.

Miarą sukcesu startupu internetowego jest dziś tylko jedno – liczba użytkowników (wszyscy pamiętamy, że mimo technologicznego skomplikowania Twitter nie przyniósł jeszcze ani dolara przychodu, a wciąż słychać zachwyty). Każdy chce wyhodować takiego jednorożca, którego potem sprzeda za wielkie pieniądze. Nielicznym się udaje.

A jeśli mamy serwis z milionami użytkowników, trzeba uważać na to, jakie zmiany się wprowadza. Bo potrafią odpyskować. Nawet, jeśli zakładali ten serwis.

To oficjalne: spędzanie czasu w pracy na klikaniu po internecie powoduje wzrost produktywności. Czuję się tytanem.

5

Zwykle skarby znajduje się jakichś tajemniczych miejscach – zatopionych okrętach z XVIII wieku, nieodkrytych piramidach w dżungli czy archiwach muzeów. Ale żeby znaleźć je w stoliku kupionym na Allegro?

Reguła się potwierdza – może wartość tego skarbu docenią tylko argentyńscy prokuratorzy (i pisarze książek sensacyjnych) ale miejsce się zgadza: podziemie.

Jeśli macie w sobie żyłkę poszukiwacza (albo po prostu wiecie zawsze, gdzie zostawiliście nożyczki), to jest jeszcze kilka skarbów do odnalezienia.

Jeśli skarb, to musi być i mapa. A jeśli mapa – to można ją zwizualizować. Tak wyglądają przepuszczone przez współczesny komputer archiwalne mapy i plany z British Library. Na moje oko, jak scenografia do Piratów z Karaibów.

6

Uczenie (cudzych) dzieci to ciężki kawałek chleba. W dodatku otoczone zupełnie nieuzasadnionymi mitami. Niestety są wciąż rodzice, którzy kompletnie nie uważali w szkole.

Znacznie cięższym kawałkiem chleba (chociaż pewnie trafniej byłoby powiedzieć: termosem kawy) jest jednak uczenie amerykańskiego prezydenta. Szczególnie, jeśli od tego jak dobrze uczysz zależy czy będziesz mieć pracę na następną kadencję.

To zabawne, że nasi fachowcy odkryli dopiero teraz, że Ameryka serialami stoi. Ameryka stoi serialami od dziesiątek lat, to Bittorrent sprawił, że reszta świata, a po niej nasi znawcy, zaczęła śledzić serie z USA. I jak to “fachowcy” – nie zauważają najważniejszej rzeczy – seriale to idealny sposób na to, żeby stacje telewizyjne mogły zwijać swój interes. Ludzie nie chcą (oraz nie mogą) być zależni od ramówki.

Im szybciej potoczą się rozmowy w sprawie traktatu o wolnym handlu między USA i Europą, tym szybciej Netflix, Hulu i inne usługi streamingowe on-demand trafią do nas. Porada dla narodowców: jeśli chcecie wykończyć TVN, popierajcie Unię Europejską w jej negocjacjach z USA. Nawet jeśli po tych wszystkich historiach z podsłuchami Unia jest trochę obrażona, ten traktat to dla niej jedyna szansa na starcie z chińską potęgą.

No dobra, jeśli Amerykanie chcą żeby Superman wystąpił przeciw Batmanowi, to może niech się jednak nie spieszą tak z tymi negocjacjami.

A gdyby tak superbohaterowie dostali koszulki od sponsorów?

7

Przed chwilą usłyszałem głos prezesa PiS. Chwilę później znalazłem wytłumaczenie dlaczego włosy stanęły mi dęba na głowie. To tylko akustyka, nic więcej.

A jeśli jestem przy głosie: najszczersze (i bardzo krótkie) podsumowanie Knight Ridera.

Skoro głos prezesa tak mnie zestresował, sprawdziłem się na prostej skali. Wyszło mi 33, bo zbyt nerwowo klikałem.

Nadmiar kawy również może być powodem stresu. Odpowiedzią może być herbata. Albo więcej kawy. Idę po kawę.

Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 4

1

Do zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi pozostało 91 dni. Z kosztem ponad 50 miliardów dolarów będą to najdroższe igrzyska w historii (sama zmiana czasu na zimowy, której w Rosji już się nie wykonuje, będzie kosztować 300 milionów) a za te astronomiczne pieniądze przebudowuje się już nie tylko całe miasta, ale wręcz kompletne regiony. Będą to również igrzyska najbardziej wrogie wobec gejów od czasu Olimpiady w Berlinie w 1936 roku. A olimpijska pochodnia dotarła wczoraj na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Sformułowanie “pochodnia” jest bardzo precyzyjne, bo “ogień olimpijski” na stację nie dotarł. Paląc się, zużywałby zbyt dużo tlenu i stwarzał zbyt wysokie ryzyko dla załogi. Sprawdzono to już poprzednio – to trzeci raz, gdy symbol olimpiady trafia na stację orbitalną, poprzednio pochodnia olimpijska opuszczała Ziemię w 1996 i 2000 roku. Jednak teraz po raz pierwszy pochodnia będzie we „właściwym” kosmosie. W sobotę Oleg Kotow i Sergiej Rjażanski będą przez godzinę pozować z nią do zdjęć podczas spaceru kosmicznego.

A gdyby jednak zapalili ją wewnątrz ISS?

Do tej pory kandydatem numer 1 do zimowych igrzysk w 2022 było Monachium. Ale Oslo twierdzi, że zrobi je taniej i lepiej.

2

Zdjęcia olimpijskiej pochodni w kosmosie mogą być obłędne (ciekawe jak ją zapalą), ale ich kolorystyka nie musi gwarantować sukcesu w mediach społecznościowych. Najwięcej lajków otrzymują bowiem zdjęcia z przewagą koloru niebieskiego. To oznacza, że przez najbliższe pół roku żadne zdjęcie z Polski nie zdobędzie nawet lajka.

Co zrobić, żeby twoje (w miarę możliwości niebieskie, w ostateczności pochodzące z ISS) zdjęcia były popularniejsze? Oto osiem sposobów na instagramowy fejm, które działają.

Pozostając przy mediach społecznościowych: nie muszę wspominać, że TWTR zyskał prawie 73% podczas pierwszej swojej sesji, czyniąc z kilku milionerów jeszcze bogatszych milionerów. Stało się tak, mimo że nikt nie rozumie, jak Twitter ma zamiar zarabiać jakieś pieniądze. Ale gdyby debiutował w roku 1999, nie załapałby się nawet do pierwszej 50 najlepszych otwarć. Czy mówią wam coś nazwy takie jak “Value Software”? „Redback Networks”? “iVillage.com”? Mnie też nic. A jednak można było na nich zarobić prawie 700, 250 i 230 procent pierwszego dnia. W 1999 r.

Żeby jakoś przyćmić debiut Twittera, Facebook zdecydował się na zmianę jednego ze swoich symboli. Jeśli przywiązaliście się do ikonki podniesionego kciuka, która na całym świecie (poza kilkoma krajami) oznacza “lajk”, to możecie od dziś zacząć zmieniać przyzwyczajenia.

Żeby jakoś przyćmić debiut Twittera, Youtube zdecydował się na zmianę jednego ze swoich symboli. Jeśli przywiązaliście się do tego, że komentarze pod filmami są z reguły debilne, Google robi wszystko, by były trochę mniej. I tak się nie uda.

3

Spadająca popularność jednych społecznościówek wobec innych może mieć swoje powody. Ci spośród młodych ludzi, którzy mieli jakieś drobne, zainwestowali w Twittera. Ci z Facebooka mają inne problemy.

Nie wiadomo co gorsze: czy brak pieniędzy dziś, czy brak pieniędzy na emeryturę? Niezmordowany Steve Forbes daje do zrozumienia, że to drugie grozi nam niechybnie (oraz zostaliśmy zrobieni w balona). Moim zdaniem najgorsze jest nie mieć pieniędzy ani dziś, ani na emeryturę. Ani nawet na balon.

4

Życie milionerów też nie jest usłane różami. Bernie Ecclestone, człowiek który był właścicielem F1 (po czym ją sprzedał, a i tak jest jakby jej właścicielem) musi się wytłumaczyć z tej sprzedaży. Proces w Londynie jest jednak tylko pierwszy w kolejności. Gdy się skończy, Bernie ma do załatwienia taką samą sprawę w Niemczech.

Bernie Ecclestone nigdy nie był faworytem Jackie Stewarta, trzykrotnego mistrza świata F1. Być może dlatego, że Ecclestone nie był specjalnie utalentowanym kierowcą, a być może dlatego, że Jackie ma inny charakter. Jaki? Wczoraj każdy mógł zapytać sir Jackie Stewarta o wszystko.

Brytyjczycy trzymają klasę nawet, jeśli są bombardowani w czasie gry w golfa.

5

Ogrom zalet wielkich miast nie powinien przysłaniać ich wad. Jedną z nich jest zwiększone prawdopodobieństwo, że padniemy ofiarą przestępstwa. Tymczasem okazuje się, że spacerując bardziej energicznie i pewniej niż mamy to w zwyczaju, zmniejszamy szanse na to, że ktoś nas napadnie. Równie dobrze można ćwiczyć karate, wtedy energiczne ruchy i pewność siebie jest w gratisie.

A jeśli stoimy po drugiej stronie barykady? Oto sprawdzone sposoby na to, żeby nie dać się zatrzymać policji.

6

Rowery są czwartym (po prywatnych samochodach, komunikacji zbiorowej, chodzeniu na piechotę) środkiem komunikacji wybieranym w Polsce – mimo że w 90 procentach zastosowań są skuteczniejsze od wszystkich innych. Niemal połowa ankietowanych przyznaje, że największą obawą w poruszaniu się po mieście jest bezpieczeństwo. Wbrew pozorom kaski nie są rozwiązaniem – nie tylko niszczą fryzury, ale prowokują kierowców do niebezpiecznych zachowań. Więc co powiecie na niewidzialny kask?

W miastach można również paść ofiarą kradzieży roweru (i to nie tylko na Newskim Prospekcie). Co zrobić, żeby nie stracić ukochanego jednośladu?

7

To, jak zaaranżowane jest miejsce pracy ma kapitalne znaczenie nie tylko dla efektów tej pracy, ale również dla ustalania i  hierarchii wśród pracowników. Dla wielu wydawnictw impulsem do zmiany jest stopniowe odchodzenie od druku i przejście w stronę cyfrowych publikacji. Na takie subtelności jak przemyślane rozstawienie biurek jeszcze musimy nad Wisłą poczekać, acz widziałem kiedyś newsroom zorganizowany według zasady osi i szprych – był to newsroom najmniejszego dziennika w Polsce. Drukowanego.

Te wszystkie tendencje do cyfryzacji wszystkiego wynikają z założenia, że ludzie są dziś uzależnieni od internetu. Facet, który ukuł pojęcie uzależnienia od Sieci przeprasza, bo żartował i całą tę koncepcję wraz z przykładami i dowodami zmyślił.

Są jednak tacy, którym Sieć wystarcza do wszystkiego. Nawet do popełniania przestępstw, które wymagają fizycznej obecności.

Skoro już wiecie, że poprzednim linku chodziło o komputerową animację, to oto kolekcja, która powstała gdy uruchomiono na komputerze statyczne murale Banksy’ego.

A jeśli wciąż jesteście pod wrażeniem tego, jak łatwo jest wyeliminować najbardziej irytującą postać z filmu, możecie sami spróbować swoich sił, wybrać się do Anglii (blisko!) i zagrać w Gwiezdnych Wojnach. Tych prawdziwych.

11 listopada obchodzimy (w niewłaściwym terminie) Święto Niepodległości. Jeśli naprawdę nie masz ochoty znać historii Polski, to wiedz chociaż to.

Następny Stan świata ukaże się we wtorek 12 listopada. Pod warunkiem, że trochę rozpropagujesz go wśród swoich znajomych.
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 3

1

Twitter, serwis nie przynoszący dochodu, ogłosił właśnie cenę emisyjną swoich akcji. 26 dolarów za walor zupełnie nic nam nie mówi, może poza tym, że firma chce ich sprzedać 70 milionów, co przekłada się na piękną sumę 1.820.000.000 – miliarda i ośmiuset dwudziestu milionów dolarów. Tę końcówkę powyżej miliarda powinna im z wdzięczności dorzucić Katy Perry.

Ale czy na akcjach Twittera w ogóle da się zarobić? Będzie przecież żyć z reklam (i handlowania danymi użytkowników). Poza wielkimi inwestorami (hej, Katy!) najlepiej wychodzą na takich IPO pracownicy. Zwykle na krótszą chwilę.

Wielki przegrany Justin Biber zainwestował ponad milion dolarów w serwis społecznościowy. Nie jest nim Twitter. Nie jest nim również Facebook.

2

Badania dowodzą, że najbardziej aktywnymi uczestnikami mediów społecznościowych są kobiety – matki dzieci w wieku poniżej pięciu lat. Twitter jest dla nich rozwiązaniem lepszym od Facebooka, bo przeciętna matka takiego dziecka jest w stanie napisać 140 znaków – najczęściej zaczynając od “Wracając kup…”

Kobiety nie są traktowane fair przez kino. Stereotypy dotyczące płci występują w ⅔ wszystkich filmów, a podobno większość tego co uważamy za klasykę kina nie przeszłoby testu Bechdel: aby uznać film za nieseksistowski, dwie postaci kobiece w filmie powinny rozmawiać ze sobą na temat inny niż postaci męskie. Wydaje mi się, że tak jest w każdym filmie.

Pomoc dla równouprawnienia kobiet w kinie przychodzi z najmniej spodziewanej strony: Marvel wypuścił komiks, a Hollywood przymierza się do filmu o superbohaterce. Przypadkiem jest ona również muzułmanką.

Gry video są tak dobre, że ich czołówki bywają lepsze od niejednego filmu.

Filmy nie są tak dobre, bo niektóre postaci (męskie) są po prostu wkurzające. Na szczęście widzowie mogą wziąć sprawy w swoje ręce.

3

A gdy już wszyscy będziemy mieli po kawałku Twittera, to zastanówmy się, czy państwo powinno jako kanału komunikacji używać komercyjnego serwisu pochodzącego z innego kraju. Są rządy, które ustaliły już, że oprogramowanie open-source ma pierwszeństwo wyboru. Są takie, które korzystają wyłącznie z open-source.

Siedem zasad projektowania cyfrowych usług rządowych.

Co może zrobić developer z dostępem do aktualizowanych w czasie rzeczywistym danych administracji? Właściwie wszystko (no, może poza przekonaniem rządu, że .pdf nie jest otwartym standardem)

4

ADHD jest pojęciem tak pojemnym, że koncerny farmaceutyczne mogą promować do jego leczenia właściwie każdy specyfik. Niektórym uchodzi to płazem, inne mogą mieć z tym poważny problem. Na przykład taki, że pacjenci zaczynają zmieniać płeć.

Wbrew pozorom to nie drogie leki są głównym źródłem przychodu dla firm farmaceutycznych, a tanie generyki, sprzedawane bez recepty. Jak zwiększyć ich sprzedaż? Trzeba wprowadzić ich na rynek więcej. I znacznie, znacznie szybciej.

5

Choroby nieuchronnie prowadzą do śmierci, co z kolei powoduje, że większość z nas zadaje sobie pytanie: co po mnie zostanie? Propozycja z Kanady jest następująca: co powiesz na sześciometrową rzeźbę ducha wyciągniętą prosto z kreskówki?

Konkurencyjny pomysł pochodzi z Polski (chociaż prawdę mówiąc, to pozna go każdy, kto przeczytał więcej niż tylko “Grę Endera”): możesz stać się drzewem. Nie ujawnię zbyt wiele, jeśli napiszę że to zupełnie jak Prosiaczki w “Mówcy umarłych” Orsona Scotta Carda. Po obejrzeniu “Gry Endera” w kinie i tak nie będziecie mieć pojęcia o co chodzi w książkach o Andrew Wigginie.

6

Na rynku mediów robi się coraz ciekawiej (nie tylko dlatego, że wszyscy umiejący czytać rzucili się teraz czytać Twittera zamiast gazety). Na stronie Pressa informacja o udzieleniu Grupie O2 pierwszej z szeregu zgód potrzebnych do przejęcia Wirtualnej Polski przez kilka godzin wisiała tuż obok informacji o odejściu z Onetu szefa portalu. Przypadek? Nie sądzę.

Ciekawe, czy ma to związek z faktem, że wydawca tabloidów i prasy ambitnej, niemiecki Axel Springer Verlag, dokręca internetową śrubę i idzie jeszcze mocniej w stronę cyfryzacji. Trzeba mieć nadzieję, że różnica między digital nativedigital naïve jest dostrzegalna po obu stronach Odry.

7

Jeden z ulubieńców tabloidów, Kuba Wojewódzki, niekoronowany król ciętej riposty, pociął w wywiadzie dla Gazety Wyborczej: Odpowiedź na pierwsze pytanie o lekturę „Wprost”: “Czytam gazety, które informują o rzeczywistości”. Odpowiedź na drugie pytanie o lekturę “Wprost”: “Czytałem, że moja matka jest kosmitką z Wenus”. Czyli to jednak prawda, Wojewódzki jest nie z tej Ziemi.

Niejeden celebryta przeżył próbę zamachu, niektórzy nawet nie wiedzieli że takie próby były (to zupełnie odwrotnie niż Kuba).

 

Poniżej możesz zalajkować, podzielić się tym wpisem, a najlepiej jedno i drugie. Zrób to, zanim przestanie mi się chcieć pisać.

Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 2

1

Z okazji dnia Guya Fawkesa Anonymous ruszyli wczoraj na swój marsz w dziesiątkach miast świata. Jednym z nich była Łódź, w której jednak nie wszystko poszło tak, jakby to sobie Anonimowi wyobrażali. Oficjalnym hashtagiem wczorajszego marszu na Twitterze był #MillionMaskMarch. Gdy spojrzeć na wyniki wyszukiwania tego taga, zauważymy tylko dwa duże media, które się nim posługują: Guardiana i putinowską telewizję Russia Today. Żeby wyciągnąć z tego wnioski brakuje tylko jednego elementu: Edwarda Snowdena.

2

Polska nie ma doświadczeń z zamachami bombowymi. Tym bardziej powinna nas cieszyć sprawność, z jaką ABW zlokalizowała i udaremniła wysiłki doktora Brunona K. Zanim zaczął na serio zajmować się tworzeniem swojej grupy terrorystycznej, ABW odbyła z nim nawet rozmowę dyscyplinującą. O ile pamiętam z przedszkola i podstawówki, rozmowy dyscyplinujące miały zawsze jeden efekt – rozrabialiśmy jeszcze więcej. Nikt nie przeprowadził rozmowy dyscyplinującej z Timothym McVeigh’iem, który 19 kwietnia 1995 roku zaparkował przed budynkiem Alfreda P. Murraha w Oklahoma City ciężarówkę z 2300 kg materiału wybuchowego stworzonego z nawozu i wybielacza. Rezultatem tego zamachu było 168 ofiar śmiertelnych. Udał się, bo Tim McVeigh był znakomitym żołnierzem chwalonym przez swoich dowódców.

3

Nie obroni nas przed bombiarzami, ale przed rakietą z Iranu – tak. Mowa o systemie rakietowym Patriot firmy Raytheon. Jeśli korzystacie często z Twittera, zapewne widzicie, jak wiele sponsorowanych tweetów Raytheona trafia do Polski. Jeśli czytacie prasę, widzicie reklamy i wywiady, które mają przyzwyczaić nas do myśli, że Patriot jest dla nas najlepszym rozwiązaniem obronnym (podobno informację o rezygnacji z tarczy antyrakietowej Amerykanie przekazali premierowi Tuskowi przez telefon. Ciekawe, w którą rozmowę ze Schetyną się włączyli). Po wojnie w Zatoce Patriot jest owiany legendą skuteczności. Słowo – klucz: legenda.

Być może aktywność Raytheona w mediach społecznościowych nie jest przypadkiem i PR-owym zagraniem. Najnowszy projekt firmy to oprogramowanie inwigilujące użytkowników społecznościówek.

4

Swoje rakiety maja również Indie, ale wycelowały je w Marsa i wysłały na jego orbitę własnego satelitę. Dotrze na miejsce za 10 miesięcy. Zupełnie nie doceniamy Indii, które nawet w 1975 były daleko za nami jeśli chodzi o jakość życia, ale już wysyłały swoje pierwsze samodzielnie skonstruowane satelity na orbitę. Dziś potrafią nie tylko wysłać próbnik na Marsa, ale również nadgonić dystans cywilizacyjny w tempie, które dla nas jest zupełnie nieosiągalne. Gdy do wyścigu o podbój kosmosu stają coraz nowsi konkurenci, perspektywa podróży międzyplanetarnych nagle staje się czymś zupełnie realnym – tym bardziej, że w samej naszej galaktyce jest prawie 9 miliardów miejsc, w które moglibyśmy się wybrać. A najbliższe o raptem 12 lat świetlnych stąd.

5

Koncepcja podróży gdzieś dalej może się spodobać tym, którzy uważają że ta planeta ma dość. Pozostali po prostu pozachwycają się zdjęciami z kolejnej eurpcji Etny sprzed tygodnia. Potem rzucą okiem na fotografie z Mount Sinabung z przedwczoraj. A potem mogą już zacząć panikować. Powodów do paniki może być zresztą więcej. National Geographic pokazuje na mapach świata, jak będzie wyglądać planeta, gdy już stopi się cały lód a średnia temperatura będzie wynosić 26 stopni Celsjusza. Prawdę mówiąc, odpowiada mi koncepcja takiej temperatury i archipelagu wysp w zachodniej Polsce zamiast nudnej Pradoliny Warszawsko-Berlińskiej. Ale to dopiero za 5000 lat.

6

A skoro już wspomnieliśmy wcześniej o mediach społecznościowych: król umarł, niech żyje królowa. Katy Perry oficjalnie wyprzedziła Justina Biebera i ma teraz 46,55 miliona followersów na Twitterze oraz 59,27 miliona lajkersów na Facebooku. Piękny Justin odpowiednio 46,52 miliona i 57,28 miliona. Być może zbyt późno wyciągnął wnioski z faktu, że dla wielu nastolatków Facebook jest już passé. Dla mnie ani Justin ani Katy nie mają szansy być passé, bo ominąłem ich jak najszerszym łukiem. Justin Biber nie ma ostatnio zbyt dobrej passy. Najpierw sfotografowano go, jak opuszcza (podobno jeden z najlepszych) domów publicznych w Rio de Janeiro. Wygląda na to, że doszło tam również do opuszczania spodni, bo młody Kanadyjczyk ma już za sobą takie przygody i najwidoczniej gustuje w dziewczynach o latynoskiej urodzie. Ale tego, że zabrał ze sobą dziesięć dziewczyn do hotelu, Brazylijczycy mu nie wybaczyli. A powinien był uczyć się od najlepszych.

7

Heineken kończy sponsorować Open’era. Nazwa piwa stopniowo znikała z przekazu marketingowego największej w Polsce płatnej imprezy tego typu, co przy tak ogromnym przedsięwzięciu może dziwić – w końcu zwykle przy takich okazjach są umowy i konkretne oczekiwania odnośnie tzw. “wskazań sponsorskich”. Ci, którzy jechali na Openera po tanie piwo nie muszą się martwić – nadal będzie dostępny na nim Heineken. Ci, którzy jechali słuchać muzyki też nie będą niezadowoleni – festiwal będzie dalej się odbywać. Ci, którzy nigdy nie byli, mogą zobaczyć jak taka impreza wygląda. Zdjęcia z celebrytami możecie pominąć.

Całkowicie nie rozumiem zachwytu nad “Google Helpouts” – czyli płatnymi videochatami z ekspertami. Nie ma w tym nic odkrywczego – płatne video na żywo inne branże odkryły już dawno temu, można (za darmo) uczyć się przez Skype języków, a jedyne co Google do tego dorzuca, to proste połączenie płatności przez Google Wallet z niewymagającą oprogramowania technologią telekonferencji Google Hangouts. Użyłem kiedyś Google Hangouts: 80 procent czasu trwania telekonferencji zajmowaliśmy się jej ustawianiem i wzajemnym zapraszaniem do telekonferencji. Ach, Google może jeszcze wpłynąć na to, kogo wybierzemy jako mentora – za pomocą swoich wyników wyszukiwania.

Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 1

1

Niedzielne zaćmienie Słońca nie było widoczne z Polski (na szczęście wysłaliśmy do Kenii ekipę, która obejrzała je za nas), ale na Facebooku już bije rekordy popularności zdjęcie wykonane z ISS. Tyle, że nie zostało wykonane z ISS. Dla retweeta niektórzy sięgną stratosfery.

Ale to nie jest fake z zaćmienia.

2

John Kerry przyleciał do Polski. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego nie lądował w Szymanach, jednak ciekawsze jest, czy odpowie na pytania o 4 miliony podsłuchów NSA dziennie w Polsce (a właściwie jak nie odpowie). Tymczasem żeby dowiedzieć się, co może NSA, sprawdź jakie znaczenie mają podsłuchy dla ciebie.

3

Każdy chciałby pracować w Google. Albo w Amazonie. Niestety firmy, które dają do zrozumienia że zatrudniają tysiące, ale tylko najlepszych, coraz częściej wpadają w pułapkę zbytnich kwalifikacji swoich pracowników a kreatywność wewnątrz organizacji zastępowana jest przez kupowanie startupów. Oczywiście nadkwalifikacje w znacznie mniejszym stopniu dotyczą Amazona (tam trzeba kreatywnie pakować paczki).

Żona Jeffa Bezosa, szefa Amazon.com, dała jedną gwiazdkę książce o Amazonie i Jeffie Bezosie w recenzji na… tak, na Amazonie.

4

Niemieccy wydawcy protestując przeciwko fatalnym warunkom pracy w niemieckich magazynach Amazona wycofywali zeń swoje książki. Czy w Polsce mogłoby się to zdarzyć? Najpierw musielibyśmy mieć wydawców książek, którzy mogliby wstrząsnąć rynkiem dystrybucji. A ponieważ to dystrybutorzy rozdają karty, wydawcy czekają na nowe regulacje o stałej cenie nowości książkowych jak na deszcz.

Amazon ma na pieńku nie tylko z Niemcami, ale również z brytyjskim fiskusem. Oczyma wyobraźni widzę Bezosa, Gatesa i Jobsa, jak gdzieś w 1995 roku siedzą na jachcie i zarykują się ze śmiechu wymyślając ten sposób na omijanie opodatkowania za pomocą szeregu spółek-córek.

Czego Amazon nie zapłaci, z nadwyżką pokryje Polak. Przeciętny imigrant z kraju Nowej Unii do UK zapłacił przez ostatnie 13 lat więcej podatków i pobrał mniej zasiłków, niż przeciętny mieszkaniec Wielkiej Brytanii.

5

Kto nie korzysta ze służby zdrowia, często leczy się sam. Często leczy się preparatami ziołowymi. Jeśli z nich korzystacie, macie 30 procent szans na to, że nie ma w nich żadnych ziół z naklejki. Pozostałe 70 procent ma słabo określone znaczenie terapeutyczne.

To może zamiast samoleczenia została nam już tylko modlitwa? Jest wysoce prawdopodobne, że forma wyznawania religii nazwana roboczo „kościół w pubie” zdobędzie rzesze wyznawców. Pamiętam, że sam odkryłem jej zalety, kiedy podczas studiów coraz częściej siedziałem w niedziele wieczorami nad kuflem.

6

A jeśli zamiast piwa (i nabożnych pieśni) w pubie wolicie wino? Pospieszcie się. Czerwone wino się kończy.

 

Odnaleziono źródło inspiracji stojące za iOS 7.