Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 34 (’Murica, f!@# yeah!)

1. A case of cold

Sroga, jak na standardy afrykańskie, zima dotknęła Europę i nie zanosi się póki co na to, że przez najbliższe tygodnie spadnie śnieg. Za to atak zimy w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie robi wrażenie nawet na Amerykanach, przyzwyczajonych do tego, że u nich wszystko jest najbardziej. Z zimna zmarło już minimum 16 osób, a wygląda na to, że będzie jeszcze zimniej. To chyba najmocniejszy rewanż, jaki przyroda mogła wziąć na Amerykanach za to, że statystycznie mają i tak znacznie lepiej od nas.

Śmierć z wychłodzenia przydarzyć się może zarówno przygotowanym, jak i zupełnie niefrasobilwym. Wbrew pozorom rozgrzewanie się przez ćwiczenia fizyczne wcale nie pomaga, a może wręcz przyspieszyć zgon. Jak się nie wychłodzić na amen? Oto porady z pierwszej (jeszcze ciepłej) ręki.

2. Odłóż butelkę

Nie bardzo wiadomo, kiedy przekracza się granicę i okazjonalne popijanie zamienia się w nałóg, którego się wypieramy. Jeśli jednak uznajecie, że wciąż stać was na butelkę szampana (nie stać) albo wina, to w połączeniu z tym poradnikiem, odkładając równowartość butelki wina tygodniowo możecie znacząco poprawić swoją sytuację finansową. Chyba, że jest aż tak źle, że płacą wam w piwie.

Jest prawdopodobne, że aby tę sytuację poprawić, gracie w gry losowe, czyli płacicie podatek od złudzeń w kolekturach Lotto. Nic zdrożnego. Tyle, że znacie matematykę i wiecie, że jest wyjątkowo mało prawdopodobne, żebyście wygrali. Dlaczego więc wciąż gracie? Bo (zupełnie jak wino) gra rozładowuje stres i napięcie. Choć być może należycie do tych, którzy na stres reagują w mój ulubiony sposób: zasypiają.

Po tym przedstawieniu “Spidermana” na Broadwayu był z pewnością szampan i wielka impreza. Głównie dlatego, że producenci mają do odreagowania sporo stresu. Mimo szalonej kampanii reklamowej musicalowa wersja przygód człowieka-pająka nie zwróci się i finansowo jest klapą. Na drobne, ot, 70 milionów dolarów (tyle kasy na musical? Czy oni nie oglądają filmów? A nie, przecież ten film jest według musicalu…)

3. A new hope

W Las Vegas odbywają się kolejne targi CES, czyli największe wesołe miasteczko dla wiecznych chłopców, którzy muszą mieć jeszcze większy telewizor. Wielu polskich dziennikarzy branżowych nie omieszkało powiadomić świata o tym, że ze względu na zimę w USA nie mogą dolecieć do Vegas, szczęśliwie już dotarli i mogą się bawić telewizorami. Nie ma na CES małej polskiej firmy, która chce urzeczywistnić wizję z Gwiezdnych Wojen: holograficznego telefonu. Leia Display już działa, ma tylko jeden kłopot – dwa projektory wyświetlają obraz na maleńkim obłoczku pary wodnej, która musi być generowana przez telefon. Do rozmowy potrzebny będzie więc zbiornik z wodą. A o jej podgrzanie zadba domowy reaktor atomowy.

Tak zmieniały się targi CES w swojej historii. W sumie targi jak targi…

Przerwa dla maniaków filmowych: Mr. Fusion z “Powrotu do przyszłości” to młynek do kawy marki Krups, model Coffina 223A. Dokładnie ten sam, którego używa załoga USCCS “Nostromo” z filmu “Obcy”.

4. Pompowanie balonu

Chińczycy zabronili handlowania Bitcoinem, wirtualna waluta zjechała w dół. Po czym ku radości niektórych wróciła w okolice 1000 dolarów za jednostkę. Problem w tym, że na dłuższą metę Bitcoin nie ma żadnych szans. To tylko narzędzie spekulacji, rodzaj piramidy z anonimowymi (a przez to bezpiecznymi) rozdającymi. In related news, Polska nie jest jeszcze w pierwszej lidze szału na BT (wolimy złoto, wiadomo).

5. Piraci na ratunek

The Pirate Bay jest solą w oku wielu korporacji, a niewykluczone że i rządów. A będzie jeszcze lepiej. Okazuje się, że ma sposób na znaczące utrudnienie roboty NSA i podobnym służbom. Piratebay Browser oraz BItTorrent chat pozwalają na korzystanie z Internetu w sposób tak niewidoczny, że służby nie mają póki co możliwości rozkodowania naszych transmisji. No chyba, że NSA w końcu skleci ten komputer kwantowy.

6. Wyspa na końcu świata

Jest piękna. Palmerston, jedna z czterech wysp Cooka. Kryształowo czysta woda tropikalnego Pacyfiku.Palmy. Sklep jest czynny dwa razy w roku – kiedy o kilka mil od atolu zacumuje statek z dostawami. Czasem mieszkańcy uruchamiają generator prądu. Czasem starcza tego prądu aby zalogować się do internetu. Na Palmerston mieszkają 63 osoby i wszystkie są potomkami jednego człowieka, który otrzymał wyspę w posiadanie od królowej Wiktorii. Są bezgranicznie zadowoleni ze swojego życia.

Północny Sentinel, jedna z wysp z archipelagu Andamanów jest położony bliżej cywilizacji, skrywa jednak tajemnicę, której póki co nie chcemy poznawać. Ona też nie chce być poznawana. Ostatni nieproszeni goście na Sentinelu zostali nafaszerowani strzałami i dobici włócznami, a kiedy po ich ciała przyleciał helikopter, został zmuszony do odlotu zmasowanym atakiem łuczników. Bo plemię Sentinelczyków, którzy zamieszkują wyspę, to ostatnia grupa na Ziemi, która nigdy jeszcze nie skontaktowała się i stawia opór przed kontaktem z cywilizacją. W 2005 roku cywilizacja zrezygnowała z prób kontaktu z Sentinelczykami.

Jeśli wizja wyspiarskiego życia wam odpowiada, to sprawdźcie od razu jak to jest żyć na bezludnej wyspie. Technicznie rzecz biorąc – będzie to wyspa o zaludnieniu 1. Moim zdaniem ważne jest, żeby wybrać wyspę, na której nie można sobie nic odmrozić.

7 Bez ładu i składu

Prawdopodobnie to zbyt duży optymizm, ale niewykluczone, że da się skasować z Facebooka.

Nie pamiętam już nawet, kiedy oglądanie Oskarów stało się udręką, którą z przyjemnością sobie podarowałem. Jest bardzo niewykluczone, że były to właśnie te Oskary.

Naukowcy dowiedli, że psy mają zdolność do wyczuwania magnetycznej północy. Udowodniono to badając 7475 przypadków robienia przez psy kupki lub siusiania i sprawdzania w którą stronę obserwowany pies się odwracał w trakcie którejś z tych czynności. Nie, nie byli to naukowcy amerykańscy, ale – żeby było wciąż śmiesznie – czescy. Czasopismo, w którym opublikowali wyniki swoich badań nazywa się “Granice Zoologii”. Mam wrażenie, że tym samym granica została osiągnięta (notabene są inne dowody na to, że to prawda i nie trzeba było do tego behawiorystów).

No to jeszcze a propos psów, kandydat na nowego mema. A teraz raz-dwa! Do roboty.

Pewnie jesteś pierwszy w biurze, który przeczytał dziś Stan Świata. Podziel się nim z kolegami, a sam idź do kuchni po kawę. Oni zajmą się czytaniem i nie będzie kolejki do ekspresu!
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 33 (Kiedy nas nie było)

Kiedy nas nie było zdarzyło się parę ciekawych rzeczy. Większością z nich nie będziemy się zajmować.

1. Koniaczek już się w lodóweczce chłodzi

atmosferze podgrzanej do czerwoności przez sylwestrowe imprezy na otwartym powietrzu życzyliście sobie wszystkiego najlepszego i wznieśliście toast jakimś winem z bąbelkami. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że nie był to szampan – szampanem jest tylko wino musujące wytworzone z gron rosnących w regionie Szampanii. Bo na szampana nas, Europejczyków, już powoli nie stać (na szczęście stać na prosecco, które jest second best).

Dzięki miłościwie troszczącej się o nasze zdrowie Unii Europejskiej być może żadne pieniądze nie pozwolą nam już wkrótce zjeść pysznych ciasteczek cynamonowych. I w ogóle nic z cynamonem. Duńscy cukiernicy (a w ślad za nimi skandynawscy, bo to przysmak całego subkontynentu) dostali szału. Jeśli się okaże, że zabronią cynamonu, trzeba będzie przenieść się do Norwegii.

A propos ciastek: w Timbuktu ciasteczko kosztuje równowartość 60 centów amerykańskich. Skąd o tym wiem? Z jakiejś gigantycznej porównywarki cen? Nie. To Al-Kaida notuje z perwersyjną dokładnością wszystkie swoje wydatki.

2. Co nam zostało po 2013?

Osobiście uważam, że niewiele. Właściwie, to co roku będzie nam zostawać coraz mniej. 2013 odarł nas z resztek złudzeń, że mamy jakąś prywatność – tajemnicę korespondencji i takie tam detale. Mam jednak nadzieję, że coraz mniej będzie wiralowego kontentu. Tych pozbawionych znaczenia pierdołów, które błagają, grożą i żądają, żebyśmy je kliknęli, tych treści przeżutych, wyplutych i ponownie spakowanych w opakowanie o wrzeszczącym kolorze. Dlatego podpisuję się oboma rękami pod manifestem Cody’ego Johnstona (swoją drogą, zabawny jest ten tekst do łez).

Tandeta dotyka internet w stopniu chyba nawet wyższym, niż polską reklamę zewnętrzną, ale w krajach o wyższym stopniu rozwoju tandeta najwyższej próby trafia na wyższe uczelnie. To, co się wtedy tam dzieje, powoduje że polskie “hodowle magistrów” wyglądają przy tym jak nobilwe almae matris z najlepszej części epoki Oświecenia. Łagodny tytuł z Atlantica o “Walmartach wyższego wykształcenia” jest zbyt łagodny: kto widział „Food, Inc.” powinien wyobrazić sobie z grubsza, jak wygląda dobrze działająca amerykańska wyższa uczelnia, która odnalazła się w XXI wieku.

A propos Walmartu – ciekawy wpis o tym, jaka technologia stoi za pracownikami Walmartu w Stanach. No i na dobicie dam jeszcze coś o polskim odpowiedniku Walmartu, czyli o Biedronce: czy wiecie, że dzięki możliwości płacenia telefonem w Biedronce, rynek płatności mobilnych w Polsce powiększył się w ciągu dwóch miesięcy trzykrotnie? A dokładniej: raz na trzy dni w którejś z “Biedronek” jeden klient płaci telefonem.

3. Z wokandy

Podwójnie ciekawe informacje ze Skandynawii. Copenhagen Post donosi, że obrońcy Gottfrida Svarholma Warga (nazwisko nic wam nie powie, ale to jedyny z twórców The Pirate Bay, który ma prawdziwe problemy z wymiarem sprawiedliwości) rozpoczęli kampanię, która ma uświadomić że Warg (zero ofiar śmiertelnych) traktowany jest w Danii gorzej, niż w niedalekiej Norwegii Anders Breivik (77 ofiar). Warg jest przetrzymywany w izolatce, nie ma dostępu do książek ani materiałów do pisania. Breivik ma dwupokojową celę, studiuje korespondencyjnie na uniwersytecie w Oslo i pisze książkę. Oczywiście porównywanie dwóch systemów penitencjarnych w dwóch różnych krajach (z czego jeden – Dania – jest członkiem UE) nie ma za bardzo sensu, ale robi wrażenie. Ta druga ciekawa rzecz, to petycja na rzecz Warga, którą mogą podpisywać jego zwolennicy. I tu zaskoczenie: jest ich raptem 1150. Na thepiratebay.se zarejestrowano 6,5 miliona użytkowników.

Jedną z podstawowych lektur internetowego anarchisty (tak jak i wcześniejszego anarchisty powielaczowego, a wcześniej anarchisty tradycji mówionej) jest książka “The Anarchist Cookbook” – podręcznik walki (łącznie z konstrukcją koktajli Mołotowa i bomb) anarchistycznej, którego pierwsze wydanie ukazało się w 1969 roku. Jego autor, William Powell, zrzekł się do niej wszelkich praw (no, w końcu anarchista) autorskich. Dziś jednak żąda, żeby ten głupi i bezsensowny wybryk młodości usunąć ze sprzedaży i bibliotek.

A co u Snowdena? Nadal w Moskwie. Dziennikarze, którzy słusznie kalkulują, że lepiej dla ich gazet i magazynów, żeby Snowden mógł dalej mówić, proszą dlań o łaskę.

4. Taka niesamowitość. Tyle historii.

Nie można nie znać doge’a. Niegramatyczny pies rasy shiba był niekwestionowanym królem memów 2013 roku. Ale zupełnie nie taki cel miała Atsuko Sato, gdy wrzuciła do internetu kilka zdjęć psa, którego uratowała przed śmiercią zabierając go z likwidowanego schroniska. Ona chciała tylko pokazać światu, że ma fajnego i miłego psa.

A wiecie, że psy są znacznie bliższe wilkom niż się nam do tej pory wydawało?

5. Świat, dziś.

Nawet wyborcza.pl (której nie ma sensu tutaj cytować) pilnie przepisała to, co ciekawego na temat roku 2014 miał do powiedzenia New York Timesowi Isaac Asimov. Oczywiście cały wic polega na tym, że Asimov opowiedział to 50 lat temu. I za bardzo się nie pomylił. I zamiast dowiadywać się, co generator contentu z szesnastego biurka w piątym rzędzie na trzecim piętrze firmy medialnej zrozumiał z obcojęzycznego artykułu, najlepiej wyjdziecie na przeczytaniu eseju Asimova całkowicie samodzielnie.

Jeśli zachodzicie w głowę “kto to taki ten Asimov?” (o, wstydzie!) to tytuł “Ja, robot” powinien wam coś rozjaśnić. Will Smith. Ten raper. Auta Lexusa. Czaisz, yo?

6. Biedne dzieci.

To ostatnie okruszki z wyjątkowo dobrze zastawionego na święta stołu “najlepsze w 2013 roku”. Tym razem smutkach dzieciństwa. Rolling Stone pisze o dwójce najbiedniejszych spośród obrzydliwie bogatych dzieci świata. New York Times – o 30 tysiącach bezdomnych dzieci z Nowego Jorku.

7. Bez ładu i składu

Zarabiacie przez internet. Macie kilka dużych serwisów tematycznych, utrzymujecie obecność w społecznościówce, nie stronicie od branżowych spotkań. I nagle zaufany asystent zabiera wasze pieniądze, kasuje zawartość serwerów, usuwa zdjęcia z instagramu i wpisy z twittera, po czym znika. Okazuje się, że nie znasz jego prawdziwego nazwiska ani adresu. Katastrofa? Nie dla Jenny Jameson. Tak, dla TEJ Jenny, która jest gwiazdą porno. Jenna jednak jest sprytna i wie, że legion jej najwierniejszych fanów klika na 4chanie. Więc wchodzi na to najbardziej wredne forum na świecie i prosi o pomoc. Po krótkim uwierzytelnieniu, na podstawie jednego zdjęcia byłego asystenta, 4chan daje Jennie oszusta na talerzu – imię, nazwisko, numer ubezpieczenia, wykorzystanie linii kredytowej w banku. Jenna daje więc 4chanowi to, co 4chan chciał. Tutaj raport z tego wydarzenia, które w całości odbyło się na forum internetowym. Zdjęcia są raczej nie dla dzieci.

A propos zdjęć i celebrytek (względnie modelek). Proceder poprawiania modelek w Photoshopie jest powszechnie znany. Mniej znany jest fakt, że modelki są tak chude, że trzeba je poprawiać żeby wyglądały na lepiej dożywione.

Jeśli widzieliście w życiu Excela więcej niż trzy razy, znacie format .csv – czyli wartości oddzielonych przecinkami. W ten sposób najłatwiej jest przenosić dane między systemami, które nie potrafią ze sobą rozmawiać. W pierwszym wierszu piszecie opis danych (imię,nazwisko,ulica,telefon) a w kolejnych – dane właściwe (Jan,Kowalski,Marszałkowska,228123456). Sprawa wydaje się banalna, ale na temat .csv organizuje się międzynarodowe konferencje. A tak wygląda ich strona internetowa.

Na opady śniegu się nie zanosi. Ale – to moje ogłoszenie własne w służbie publicznej – jeśli zaskoczy was śnieg, lód i wiatr, zawsze należy mieć pod ręką monocykl i parasol, które pewnie przeprowadzą nas w śnieżnej burzy.

Podziel się Stanem Świata ze znajomymi, a dobra karma będzie ci służyć przez cały 2014 rok!
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 32 (Najlepsze z najlepszych)

1. Punkt pierwszy, ostatni i jedyny

Jeśli obchodzicie Sylwestra, nawet nie róbcie sobie przerwy na czytanie, bo planuję zająć wam kilka najbliższych dni. Chyba, że desperacko potrzebujecie na imprezę tematu do rozmowy, w takim razie rzucajcie wszystko i czytajcie.

Jeśli jednak czytacie Stan Swiata od początku, to tematy już macie. A że podobno normalni ludzie zaczną pracować dopiero 7 stycznia, więc proponuję skacowany początek roku 2014 poświęcić na pogłębianie erudycji. Oto siedem tekstów z samego końca 2013 roku, które spowodują, że będziecie interesującymi partnerami do rozmowy przez cały rok 2014:

Zaczynamy od sylwestrowego wieczoru. Wiesz do czego tańczyłeś? (być może muzyka ci nie przeszkadza w tańcu, ale wypadałoby wiedzieć). Najmniej skomplikowany schemat ewolucji muzyki tanecznej, bez którego nie powinieneś ruszać się z domu do klubu, znajdziesz tutaj. To uproszczona wersja kultowego (i liczącego już 13 lat pracy) dzieła Kena Taylora, czyli interaktywnego przewodnika po historii muzyki elektronicznej. Ten ostatni jest w stanie zapewnić pożyteczną zabawę przez pół sylwestrowej nocy. (thomson.co.uk, techno.org)

W czasie imprez sylwestrowych zdarzają się (podobno) różne rzeczy. W końcu przez cały rok człowiek katuje się na tej siłowni, żeby dobrze wyglądać, patrzy Chodakowskiej głęboko w oczy podczas świąt, gdy odmawia sobie wszelkiego dobra, więc liczy na to, że coś się zdarzy. Jeśli więc jesteście na dobrej drodze do tego, żeby się zdarzyło, postarajcie się nie pomieszać seksu z treningiem (uwaga, histerycznie zabawne, nymag.com)

Lubicie braci Cohen? Ja lubię. “Fargo” to genialny film pokazujący jak mały głupi plan który poszedł źle, potrafi wyrwać się spod kontroli i wywołać konsekwencje daleko wykraczające poza zrozumienie twórcy. Wystarczy do tego kilku świrów i półglówków. Ale w prawdziwej historii o facecie, który usiłował otruć prezydenta USA (między innymi, prezydent był elementem sub-planu codename Zasłona Dymna) jest znacznie więcej niewiarygodnych zbiegów okoliczności i idiotycznych zachowań. Zaczyna się od ludzkiej głowy w lodówce a potem jest coraz zabawniej. (gq.com)

A skoro jesteśmy przy kryminalistach – znakomity reportaż Slate’a o kobiecie, która była osią kampanii wyborczej Ronalda Reagana w 1976 roku (wtedy mu nie wyszło). A byla dobrym argumentem za racjami Reagana – wykorzystywała system opieki społecznej, wyciągając zeń do 150 tysięcy dolarów rocznie za pomocą 80 fałszywych nazwisk, 30 adresów, 15 numerów telefonów i czterech nieistniejących mężów-weteranów. To, czego Reagan o niej nie wiedział, zagwarantowałoby mu prezydenturę. (slate.com)

Dziś ze wszelkich biurokratycznych systemów można wycisnąć jeszcze więcej, choć niekoniecznie dolarów – wystarczy wiedzieć, gdzie są słabe punkty w ich sieciowej infrastrukturze. I nie próbujcie rzucać wyzwania hakerom. Przeciętny użytkownik internetu jest im podany jak na tacy. (pando.com)

Skończyliście już swoje ćwiczenia? Pewnie tak, w końcu minęło już 30 sekund od chwili, gdy byliśmy trzy akapity wyżej. Zapytaj ją/go jak ma na imię, po czym czytaj dalej. Otóż z tymi ćwiczeniami jest tak, że jest coś, o czym możesz dowiedzieć się dopiero po fakcie. Szczególnie z ćwiczeniami, które nazywają się “skalpel” albo “killer”, czyli takimi, które doprowadzają cię do kompletnego wyczerpania. Chyba, że nie możesz się doczekać jak prosto z siłowni zabiorą cię do kolejki na przeszczep nerki. (medium.com)

Uwielbiam dobrze zjeść. Nie znoszę marnotrawstwa. Jeśli ktoś chce dołączyć do wycieczki do restauracji, w której nic się nie marnuje, niech da znać.

2013 był rokiem, w którym Silvio Berlusconi został wygnany ze sceny politycznej Italii przez własnych kolegów i protegowanych. Włochy zaczęły mieć dość Berlusconiego. Bo w końcu, nawet mimo Sylwestra – ile można imprezować? (newyorker.com)

…and a happy New Year. Normal programming will resume in January.
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 31 (W przerwie tradycyjnego śledzika)

1. To jest miś na miarę naszych możliwości

Już rok po zmieniającym reguły gry „Snow Fall” z New York Timesa, Gazeta Wyborcza wyprodukowała swój pierwszy „interaktywny” reportaż p.t. „Boskie Światło”. Tak się przypadkowo składa, że również dotyczy on wydarzeń w górach. Napisany został przez świetnego autora, bo Jacek Hugo-Bader to klasa sama dla siebie. Ale byłoby dobrze, gdyby producentem był ktoś, kto rozumie Web 2.0. Ktoś, kto wie co oznacza słowo „interaktywny” i wie czym się różni od „multimedialny”. Ktoś, kto rozumie dlaczego tworzy się takie materiały tak, a nie inaczej i po co. I że to nie jest długa strona z dużymi zdjęciami i autoodtwarzającymi filmami. Jak oceniła moja znajoma pisarka: „Tekst to chyba przypadkowo dobrane fragmenty, które mają wypełnić przestrzeń między filmami.

Dwa tygodnie temu znany serwis z długimi tekstami, Medium, zmienił layout, rozszerzył zespół i udoskonalił narzędzia nadające ciekawym tekstom intrygującą formę. To znaczy – oni codziennie robią takie rzeczy, jakie dla Gazety są pionierskie.

Jak dobrze robi się takie multimedialne (nie interaktywne. Mówienie o nich “interaktywne” jest przyznawaniem się do amatorszczyzny) historie? Spójrzcie w Rolling Stone’a (dobrze że dziś piątek, bo nie będziecie jeść mięsa).

2. Tam gdzie inni się już zwijają, my dopiero zaczynamy

To jeden z nielicznych namacalnych (i medialnych) dowodów na to, że jakiś transfer między nauką a przemysłem w ogóle istnieje w Polsce. Firma Nano Carbon, utworzona przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych, rozpoczęła produkcję grafenu. Co to grafen? To trzecia, poza diamentem i grafitem forma, w jakiej występować może czysty węgiel. Ma ciekawą cechę – jest bowiem dwuwymiarowy i ma mnóstwo interesujących właściwości, które czynią zeń materiał marzeń. Aha, Anglicy właśnie doszli do wniosku, że fajne, ale nie da się na nim zarobić.

3. Perfekcyjny model biznesowy

Konkurujesz na bardzo trudnym rynku z producentami, którzy doprowadzili cięcie kosztów do perfekcji. Twój produkt wymaga mnóstwo ciężkiej, ręcznej pracy, a żeby mieć co eksportować, musisz oferować tysiące ton. Co robisz i gdzie szukasz oszczędności? Tam, gdzie można oszczędzić najwięcej, czyli na wynagrodzeniach. Tak robi się w Uzbekistanie. Wszyscy pracujący w sektorze publicznym mają obowiązek spędzić jesienią miesiąc na zbieraniu bawełny. I nie płaci się im w ogóle.

W ogóle władze tamtych okolic są zaskakująco wyluzowane. Rodzina prezydenta Tadżykistanu jeździ BMW kradzionymi w Niemczech. Ciekawe którędy się dostały do Tadżykistanu…

4. Car przemawia

Taka okazja zdarza się raz na rok: Władimir Putin odbył dziś swoją tradycyjną, coroczną konferencję prasową. Podczas tego kilkugodzinnego maratonu (puszczanego przez kremlowskie media na żywo), dziennikarze mogą raz w roku zapytać prezydenta o cokolwiek. W tym roku o akredytację wystąpiło 1319 żurnalistów, którzy – aby zostać zauważonym i dopuszczonym przez prowadzących konferencję do zadania pytania – ubierają się w jaskrawe barwy, robią transparenty i tablice. Co powiedział Putin? Nie zabrakło złośliwości pod adresem Baracka Obamy, który „może szpiegować ile chce i uchodzi mu to płazem”. Ale padły również słowa, na które po ogłoszeniu zasad amnestii (obejmującej również Pussy Riot i aktywistów Greenpeace) nikt nie liczył: Michaił Chodorkowski, odsiadujący wyrok w kolonii karnej, ma zostać wkrótce zwolniony.

Na liście akredytacyjnej znaleźli się przedstawiciele takich mediów jak “Blog szkolnego wszystkowiedzącego” oraz “Trzeźwy Piotrogród”. Nie widać jednak żadnych dziennikarzy ze Śląska – a oni mogliby się dowiedzieć, czy zgodnie z wystosowaną doń prośbą, Putin nie wycelował rakiet z głowicami nuklearnymi w Śląsk, jak już je tam umieści.

5. Nie ma darmowych

Jeden z serwisów technologicznych z odpowiednią dramaturgią zaprezentował straszliwe konsekwencje “zhakowania” twojego smartfona przez żądnego wszelkich twych tajemnic H4xx0ra. Przy czym autorzy tekstu nie wzięli pod uwagę jednego drobiazgu – otóż większość tego, czego poszukiwałby taki domorosły Mitnick, dajemy za darmo i bardzo chętnie.

Jeśli latacie często Britishem (lubię. Kiedyś leciałem BC w BA do Londynu i byłem jedyny w tej części samolotu. Spędziłem dwie godziny gadając ze stewardem, który miał do obsługiwania tylko mnie, jedząc z nim sześć dań dostępnych w BC i popijając wszelką dostępną na pokładzie whisky. Skończyło się tak, że obaj ledwo trzymaliśmy się na nogach wychodząc na Heathrow), więc jeśli latacie często Britishem, to od dziś możecie swoich darmowych aplikacji na smartfonach używać ile dusza zapragnie, bo British Airways jako pierwsze linie z Europy pozwala korzystać z urządzeń elektronicznych przez cały lot, od boardingu po lądowanie.

Unia w końcu zarządziła, że zunifikuje ładowarki w telefonach. Większość uważa, że to cios dla Apple. Nic bardziej błędnego – Unia chce zunifikować ładowarki, a tak się składa, że ładowarki Apple’a jak najbardziej mają gniazdko USB, które postulowane jest przez Unię.

Tłukącym bez namysłu w klawiatury komórek może przydać się ta informacja (i oszczędzić parę groszy).

6. To nie prawo, to aksjomat

Badanie metod zarządzania przynosi od lat liczne obserwacje, które wnoszą dość sporo wiedzy, natomiast ciężko sprawić, by stały się prawdami naukowymi. Znacie je jako krążące czasem maile o “Prawie Parkinsona” (aparat biurokratyczny każdej organizacji rozrasta się do takiego rozmiaru, aby jedyną rzeczą, którą organizacja się zajmuje były jej wewnętrzne sprawy administracyjne). Jedną z takich prawd jest tak zwana Zasada Petera (prawdę mówiąc wyłożona również przez Cyryla Northcote’a Parkinsona w piątym rozdziale jego książki “Prawo Parkinsona” – jednej z moich ulubionych lektur czasów podstawówki). Zasada Petera mówi, że w życiu każdy awansuje tak długo, aż trafi na stanowisko, na którym będzie całkowicie niekompetentny. Znacie to pewnie dobrze (no, chyba że jesteście jakimiś CEO – to wtedy znacie to aż ZBYT dobrze). Ja w każdym razie widziałem takie awanse już parę razy i są one zawsze tak samo zabawne. Na szczęście łatwo jest rozpoznać szefa, który właśnie zaczął spełniać Zasadę Petera. A jeśli nie macie wyczucia, oto dziewięć typów szefów, którzy zniszczą każdy wasz pomysł na sukces.

7. Bez ładu i składu

Ludzie-wiewórki, którzy w swoich tworzących odrobinę siły nośnej strojach skaczą z górskich szczytów i następnie szybują w stronę dolin, mają nowego bohatera. Podobno to najmniejsza odległość od ziemi jaką zaliczył lecący człowiek-wiewiórka (wydaje mi się, że słyszałem o typie który poleciał jeszcze bliżej gruntu, ale potem już nie mógł o tym opowiedzieć).

Zużycie soli do sypania ulic w Warszawie ma zostać w tym roku ograniczone do minimum. Cieszą się drzewa, cieszą kierowcy aut, które od soli rdzewieją. Tyle, że będzie leżeć na tych ulicach śnieg. Ale jest znakomite rozwiązanie: trzeba użyć soku z buraków (a przy okazji będzie od razu po kolorze widać gdzie jest przejezdnie, a gdzie nie).

Klocki Lego pozwalają zrobić wszystko. Na przykład tę funkcjonalną miniaturę Forda Mustanga Shelby. James May zbudował z nich kiedyś dom (choć jak każde pionierskie przedsięwzięcie – umiarkowanie udany). W tym świetle prawdziwy, normalnych rozmiarów i jeżdżący samochód zbudowany z klocków Lego jest arcydziełem.

Został Wam jeszcze praktycznie jeden weekend na przygotowanie do Świąt. Jeśli nie macie pomysłów na prezenty a dysponujecie nadmiarem gotówki – być może udanym pomysłem będzie któryś z prezentów proponowanych niegdyś w katalogu Neiman Marcus.

To ostatnia w tym roku szansa na to, żeby pochwalić się wśród znajomych, że czyta się Stan Świata. Do końca roku będzie ukazywać się raczej nieregularnie. Za to ci, którzy zapisali się na listę mailingową, dostaną coś ekstra. Zapisy nieco wyżej i po prawej. Wesołych Świąt!
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 30 (Olimpiada dla Putina)

1 Prywatna impreza

Olimpiada w Soczi jeszcze się nie zaczęła, a już pod znakiem zapytania stoi jej propagandowe znaczenie. Bo, nie oszukujmy się, te igrzyska jak żadne inne mają być imprezą propagandową. Bez pardonu dewastuje się przyrodę, wysiedla ludzi i doprowadza do upadku prywatne firmy – bo do 50 miliardów dolarów, które póki co kosztowały przygotowania, jest bardzo wielu chętnych. Wczoraj pokazała to nawet polska telewizja publiczna a można go obejrzeć na Youtube. Na te działania świat ma niewielki wpływ, bo to wewnętrzne sprawy Rosji, ale że przy okazji, z pomocą specjalnej ustawy o zapobieganiu „szerzenia propagandy homoseksualnej podczas igrzysk” Matuszka dała jeszcze jeden powód do uznania igrzysk za mało sportowe, to światowi przywódcy mniej lub bardziej otwarcie je bojkotują. Kilka dni temu swoją nieobecność zapowiedział prezydent Niemiec, nie będzie prezydenta Francji, nie będzie komisarz Vivianne Reding, Dziś z przyjazdu zrezygnował prezydent USA – jako szefów delegacji na otwarcie i zamknięcie Olimpiady wyśle homoseksualnych sportowców. O naszych oficjeli się nie boję – dwa tygodnie darmowych rozrywek w pięciu gwiazdkach są wystarczającym powodem do przymknięcia oka na kilka niedociągnięć.

Historia bojkotu zawodów sportowych jest dłuższa niż sądzicie. Zaczęła się w 420 r. p.n.e.

2 Air Force Cow

Jeśli bywacie w Szwajcarii latem (to nie takie oczywiste, normalni ludzie bywają w Szwajcarii tylko zimą), być może byliście świadkami podobnej sceny. Być może myśleliście, że to przymiarka do jakiejś instalacji artystycznej. Ale nie. W to, że w Szwajcarii krowy transportuje się prosto z pola helikopterem do weterynarza, bo to najszybszy i najtańszy sposób na szybkie leczenie, trzeba po prostu uwierzyć. W końcu szwajcarskie mleko jest najlepsze na świecie (i ma najszybszy transport).

Ale nawet w Szwajcarii nie kupicie Nutelli w której będzie lokalne mleko. Właściwie, to nie będzie tam nic lokalnego, za to jej składniki pochodzą z całego świata.

A skoro już jesteśmy w Alpach, to po francuskiej stronie pojawiła się nowa atrakcja turystyczna. Coś poodobnego zaliczyłem w Toronto na CN Tower i w Chinach na Shanghai World Financial Center, więc gwarantuję, że włos się wam zjeży na głowie.

3 Miej pretensje do starych

Dorośli ludzie teoretycznie dokonują samodzielnie wyborów – i tych generalnych, i tych drobnych, codziennych. Ale jeśli wybrałeś sobie sposób życia pracoholika, zasuwającego przez czternaście spotkań dziennie a potem jeszcze wieczorna czterogodzinna dogrywka na mailach – to nie była ani twoja decyzja, ani presja okoliczności. To wina twoich rodziców.

Być może jednak warto było zadzwonić do nich i zapytać, czy siedzenie po godzinach jest tego warte – przed zawałem po 30 godzinach pracy non-stop na energetykach.

Dlaczego młodzi zawodowcy z pokolenia Y są nieszczęśliwi i czują się oszukani? Doskonała odpowiedź na pokoleniowy problem udzielona na łamach HuffPosta.

4 iChina

Bardzo dobra aplikacja (taka z pierwszej 200 w rankingu App Store) na iPhone czy iPada jest w stanie wyciągnąć jakieś 90 tysięcy dolarów. Dziennie. Przy czym większość developerów przeszła już na model “freemium” – czyli sama aplikacja jest za darmo, funkcjonuje zgodnie z opisem – ale jeśli chce się mieć wszystkie funkcje albo usunąć reklamy – trzeba zapłacić. Są również bardziej skomplikowane metody, np gry są w pełni funkcjonalne, ale żeby przechodzić między etapami w sensownym czasie, a nie czekać na kolejne tury, można dokupić odpowiednią funkcję. Freemium się sprawdza. Na takiej zasadzie “freemium” działa apka Michaela Sacci “Bilingual Child”. Służy dokładnie do tego, co mówi nazwa: pozwala kilkuletniemu dziecku na równoczesne uczenie się dwóch języków, ojczystego i drugiego – najczęściej angielskiego. Ten ostatni jest wbudowany w aplikację, pierwszy trzeba kupić. Model logiczny i świetnie wycelowany w rynek chiński, który angielskiego uczy się na potęgę. Nie ma się więc co dziwić, że zaraz po wypuszczeniu aplikacji do App Store Michael zauważył, że ogromny procent ściągnięć pochodzi z Chin. Ale nie zgadzała się kasa: z chińskiego App Store przyszło do niego 900 razy mniej dolarów niż ze wszystkich innych. Gdy zaczął studiować przyczyny tego zjawiska, odkrył, że chińczycy w ogóle nie biorą pod uwagę płacenia za aplikacje. Mają swój własny “sklep” w którym wszystkie programy są za darmo – i nie wymagają odblokowania telefonu.

5 The NSA strikes back

Wczorajsze tryumfalne doniesienia o sądowym zablokowaniu NSA mają jeden zasadniczy feler: są nie tyle nieprezycyjne, co w ogóle nieprawdziwe (z naszych mediów dowiecie się o tym za tydzień, jeśli w ogóle). A ograniczenie inwigilacji póki co jest wyłącznie rekomendacją.

6 Bow wow. Woof, woof. Hau-hau

Rozumiem się z moim psem świetnie. To znaczy on mnie słucha, po czym podejmuje samodzielnie decyzje. Ja ze słuchaniem jego mam znacznie większy problem. I poważnie zastanawiam się, czy zainwestować 65 dolarów w projekt No More Woof promowany obecnie na Indiegogo – który za pomocą kombinacji EEG i małego komputera ma w języku ludzi mówić co w danej chwili myśli pies.

Zawsze przy tym uważałem, że nieoceniony Gary Larson ujął kwestię komunikacji człowiek-pies najbardziej lapidarnie i trafnie.

7 Bez ładu i składu

Kolejny rok mija – w serwisach internetowych nieuniknione będą więc gdzieś po świętach galerie “ci, którzy odeszli w 2013”. Zamiast tego mam coś znacznie lepszego – 50 znanych osób, które w 2013 stały się odrobinę starsze od nas. I dobrze im tak.

Apple wypuściło słodką reklamówkę świąteczną. Świat odpowiedział tym samym.

Pogłoski o tym, że w tanich liniach pracują gorsi piloci są przesadzone. Przynajmniej w Ryanairze latają całkiem nieźli – lądowanie z silnym wiatrem bocznym zawsze robi spore wrażenie, ale to siadanie w Bristolu było już zupełnie po bandzie. Do kompletu dla wszystkich, którzy wybierają się samolotem do rodziny na święta – dziesięć najbardziej przerażających udanych lądowań jakie udało się zarejestrować.

Brytyjskie filtry antypornograficzne blokują nie tylko serwisy z pornografią, ale też takie zajmujące się edukacją seksualną. Większość gimnazjalistów nie widzi różnicy, a te pierwsze łatwiej wyszukać.

Podziel się Stanem Świata, zanim ktoś zrobi to przed tobą i wyjdziesz na niezorientowanego!
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 29 (Na linii ognia)

1 Twardy dysk jest lepszy niż atomówka

Fascynuje mnie temat Edwarda Snowdena, bo jest czymś zdumiewającym, że jeden zdolny facet wyposażony w parę laptopów potrafi wstrząsnąć podstawami współczesnego świata. Dzięki niemu okazuje się, że te podstawy są manipulowane i kreowane przez trochę zbyt wiele mogącą agencję rządu USA. National Security Agency dokonała w końcu oszacowania jak dużo dokumentów udało się Snowdenowi wykraść. Określają to bardzo prosto: wszystko.

Być może dane NSA byłyby bezpieczniejsze, gdyby kultura techniczna wśród kadry zarządzającej była wyższa. Siedem prehistorycznych technologii, które nadal są w użyciu w armii USA. Być może dlatego czołowe firmy IT domagają się radykalnych kroków w celu unowocześnienia wywiadu.

Tymczasem Snowden chyba zaczyna marznąć w Rosji i niegłupio argumentując flirtuje z Brazylią. Na jego miejscu już dawno bym tam był.

Rosjanie jednak wierzą w atomówki. I skoro straszą, że umieszczą je w obwodzie kaliningradzkim, to one już tam są.

2 A to świnia

Wojująca feministka. Zapiekła socjalistka. Zdeklarowana ekolożka, opowiadająca się za równymi prawami dla obu płci i każdej orientacji. Piewczyni multikulturowego społeczeństwa. Przeciwniczka konsumpcyjnego trybu życia, więc pewnie komunistka. Róża Luksemburg? Nie. Ulubiona świnka mojej córki – świnka Peppa. Jeśli taka jest rzeczywiście, mogę taplać się z nią w błotku choćby codziennie.

3 Na linii ognia

Nie mam żadnego stosunku emocjonalnego do Kanye Westa, tym bardziej że znam go zasadniczo jako rapujące tło dla śpiewającej Estelle, a i to było już dawno temu. Kanye West, raper, ma jednak wyjątkowy stosunek emocjonalny do samego siebie. Jak sam mówi o sobie: “na scenie daję z siebie wszystko, dosłownie ryzykuję życiem. I gdy o tym myślę, to jestem zupełnie jak policjant, jakbym walczył na wojnie”. Amerykę zatkało. A jak ją odetkało, komisarz David Oliver napisał do Kayne Westa list. W Ameryce mówią o takiej sytuacji bitchslap.

Brytyjskie gwiazdy (Estelle też jest Brytyjką) mają znacznie większe wyczucie, jeśli chodzi o robienie sobie dobrej prasy. Na przykład taki Coldplay. Zamiast udawać, że są Kompanią Braci, zagrali ni stąd ni z owąd dla lokalesów w pubie. Owszem, zapewne przyczynkiem dla tego koncertu był fakt, że szef ich wytwórni płytowej, Parlophone, Miles Leonard jest współwłaścicielem Ring O’Bells w Compton Martin i parę gwiazd już tam zagrało wcześniej, no ale.

4 Big Apple

Jednym z rozczarowań wczorajszego dnia był fakt, że Apple wciąż nie rozpoczęło sprzedaży nowego Maca Pro. Wprawdzie są tacy, którzy twierdzą że to już, zaraz ale jeszcze nigdy tak wielu ludzi nie czekało na tak drogi komputer (w najbardziej rozbudowanej wersji nowy Mac Pro kosztuje okrąglutkie 10000 dolarów plus podatek), który kupi tak niewielu. Apple jest nowatorskie, a Mac Pro jest superpotężny, a przy tym jego konstrukcja sprawia, żę niewielkie są szanse, że ktoś będzie próbował go skopiować (i znowu inne firmy będą się czuły, jakby Apple dało im kopniaka między nogi). Choć niektórzy twierdzą. że nawet w przypadku Apple’a, wymyślono już wszystko i wszystko jest reinkarnacją tego, co zostało już wymyślone.

Chociaż może lepiej, żeby Apple nie wymyśliło po raz kolejny swojej własnej kolekcji ubrań. Tak, zrobili to w 1986. Chociaż w sumie żółte polo ze stojącym kołnierzykiem jest trendy do dziś.

50 najlepszych aplikacji dla iPhone w roku 2013 (kilka z nich również na Androida, ale to te gorsze).

A to najlepsze apki tego roku już wyłącznie dla iPhone i iPada, wybrane przez samo Apple.

5 Co na to nasza klasa?

W 2013 roku polscy użytkownicy Facebooka komentowali wpisy niemal co sekundę. Dokładnie wyszło tego 27 milionów komentarzy. Za to przycisku “lubię to” użyto pięciokrotnie częściej. Co oznacza to dla słowa pisanego w Polsce? Sami wyciągniecie wnioski. Oto rok 2013 w polskim Facebooku.

Media społecznościowe mają to do siebie, że równie łatwo rozprzestrzeniają prawdę, jak i kompletną bzdurę. 9 największych oszustw tego roku w społecznościówkach. I skasuj ten status “W związku z nową polityką Facebooka…”

Problem z tymi oszustwami jest taki, że nawet jeśli coś jest kompletnie wymyślone, to gdy już zaczną się wirusowo rozprzestrzeniać, staja się rzeczywiste.

6 Facebook dla lodówek?

Chyba nie ma potrzeby. Bo od dawna można wysłać Twitterem wiadomość do lampek rozpiętych dookoła domu, żeby zmieniły kolor. 2014 będzie rokiem internetu dla przedmiotów. Być może jeśli kupisz nową lodówkę, będziesz musiał dostosować się do jej gustu.

Jeśli wszystkie telewizory będą podpięte do internetu, to takie przejęcie programu jak w 1987 roku w Chicago nigdy się nie zdarzy. Albo zdarzy się i to będzie koniec mediów.

7 Bez ładu i składu

Po śmierci Paula Walkera wytwórnia poprosiła młodszego z jego braci, aby wystąpił w ujęciach do Fast & Furious 7, których Paul nie zdążył nakręcić. Ale tylko tych w szerokim planie. Zbliżenia zrobią sobie w komputerze.

To a propos samochodów: widzieliście pewnie w życiu wiele wykresów. To jest wykres kolorów aut w San Diego. Obejrzyjcie to kilka razy, zrozumiecie dlaczego ten genialnie przemontowany film jest wykresem (podpowiedź: niektóre kolory są dłużej na ekranie).

Są zdjęcia, które robią wstrząsające wrażenie. I są zdjęcia, które dokumentują jak zrobiono takie zdjęcia. Z tych dwóch fotografii bardziej wstrząsająca jest ta “making of”.

Jeśli często latacie do USA albo po USA, to wiecie, że jest to zajęcie umiarkowanie koszmarne (chyba że to Business Class Lufthansy, którym lata się przepięknie, uwierzcie). Od piątego stycznia będzie znacznie gorzej. Znacznie.

Wiem, że czytasz Stan Świata i wiem, że nie kliknąłeś dzisiaj “lubię to”, zrób to zanim zacznę wymieniać nazwiska!
Kategorie
Stan świata

Stan świata, vol. 28 (American queen)

1 Queen B

Czwartek, 12 grudnia. Było chwilę przed północą, kiedy w sklepie iTunes pojawiła się nowa płyta Beyonce. Wieść rozeszła się lotem błyskawicy a zainteresowanie było tak potężne, że niecała godzina wystarczyła, aby hasło “Beyonce” stało się najczęściej wyszukiwanym w Google w ten czwartek. Czy nowy album gwiazdy R&B jest aż tak ważny? Nie jest, choć internet się rozhisteryzowal. Zadziwiające jest za to, że mimo trasy koncertowej udało się Beyonce nagrać całą płytę i siedemnaście klipów wideo w całkowitej tajemnicy. Mimo, że występują w nich inne supergwiazdy. Więc jeśli przez 24 godziny na dobę depczą ci po piętach paparazzi a każdą minutę życia śledzą fani, to jak nagrać płytę i wideo do niej w tajemnicy?

R&B (Michael Jackson też był klasyfikowany za młodu jako R&B!) już dawno nie jest rhythm & bluesem, ale w Ameryce wciąż najłatwiej jest zostać gwiazdą wykonując ten gatunek. Niektórzy nie są jednak na to przygotowani. Nie powinni nawet przebywać wśrod innych ludzi.

Aha, Beyonce już pobiła wszelkie rekordy – w ciągu trzech dni sprzedała na iTunes 829 tysięcy egzemplarzy albumu. Jeśli możemy mówić metaforycznie o egzemplarzu. I o albumie.

2 Temida nierychliwa

Wczoraj w nocy polskiego czasu pojawiło się pierwsze oficjalne stwierdzenie amerykańskiego sądu: podsłuchiwanie telefonów przez NSA jest “raczej na pewno niekonstytucyjne”. Sędzia Richard Leon uznał, że takie działanie narusza czwartą poprawkę do Konstytucji (zakaz bezzasadnych rewizji i zatrzymań). NSA prawdopodobnie spodziewała się takiego werdyktu, gdyż w weekend wypuściła próbny balon – ktoś napomknął, że być może NSA gotowa byłaby przebaczyć Snowdenowi. To jednak było za mało, żeby zmienić zdanie sędziego Leona. Oczywiście to jest Ameryka – przygotujmy się na lata dalszych procedur sądowych.

Dlaczego to właśnie Edward Snowden ujawnił sekrety NSA? Bo był wyjątkowy znacznie wcześniej, niż opuścił z dwoma pełnymi tajemnic laptopami Hawaje.

Dość słabo strzeżoną tajemnicą są lokalizacje amerykańskich baz wojskowych na całym świecie (sami się już gubią – wiedzą, że jest ich ponad 5600, ale dokładnie nie są w stanie podać liczby). Na zdjęciach Google Maps są zamazanymi plamami. Ale jak się kto uprze, to zawsze jakieś dokładniejsze zdjęcie znajdzie.

3 Perfekcyjny tweet

Wszelkie pomyłki, które do tej pory budziły radość wśród użytkowników Twittera, już niedługo odejdą do przeszłości. W całkowitym zaprzeczeniu własnej idei, Twitter wprowadzi niedługo możliwość edycji wysłanych już tweetów.

Politykom przyda się możliwość edycji tweetów, bo wygląda na to, że jest im bardzo potrzebna.

To niestety nie koniec złych pomysłów w siedzibie Twittera. Po promowanych tweetach idą o krok dalej: promowane konta. Czyli nie followujesz, ale followujesz. Przy okazji zarżną rynek tanich followersów z Pakistanu.

4 Zmierzch webu

Korzystam dość często z programu “Things” firmy Cultured Code – to taki planer zadań i organizer, działający w komputerze i telefonie, integrujący się elegancko z całym ekosystemem iOS i Mac OS X. Przy okazji ostatniej aktualizacji, udoskonalającej działanie Things w chmurze, rzuciłem okiem na komentarz jednego z twórców, cytuję z pamięci: “nie, nie planujemy dostępu do twoich zadań przez przeglądarkę. Dobrze napisany program pozwala użytkownikowi pracować z przyjemnością”. To prawda – coraz więcej rzeczy robimy wyłącznie za pomocą dedykowanych programów i aplikacji na smartfonach. Niektóre serwisy, do których jeszcze niedawno dostawaliśmy się przez www, mogą czuć się teraz wręcz opuszczone, bo obsługuje się je przez aplikacje.

Apka jest również przyszłością dla wciąż niepewnego biznesu magazynów tabletowych. Większość z nich tkwi w fatalnym położeniu, bo konstruowana jest za pomocą dołożonego na siłę do pakietu Adobe (de facto standardu w produkcji graficznej i prasowej) oprogramowania DPS. A DPS, choć pozwala bardzo szybko przenieść drukowany magazyn do wersji tabletowej (i właściwie nie trzeba się go uczyć) to jest również prymitywny i zawodny. I w ten sposób zabija rynek, który sam stworzył. Jest tylko jeden kierunek – albo zrobisz swoją apkę od podstaw, albo znikniesz z rynku.

5 Egzamin? Odwołali mamo, odwołali

Dobre polskie sposoby na ewakuację szkoły w dniu egzaminów dotarły za ocean. I to nie byle gdzie – po anonimowym telefonie o podłożonej bombie, ewakuowano Harvard.

Tymczasem na uniwersytecie Cornella zaprzęgnięto drukarkę 3D do zadania, jakiego do tej pory nie podejmowano – i wydrukowano kompletny głośnik. Z cewką, kablami, magnesem i całą resztą. Jeśli uważacie, że to nic trudnego, rozmontujcie głośnik w waszym radiu, a potem spróbujcie złóżyć z powrotem.

Przeciętny alarm bombowy w szkole w USA kosztuje około 250 tysięcy dolarów. Jest tych alarmów tyle, że nie prowadzi się krajowej statystyki.

6 Kopaliny nie są trendy

Nie tylko u nas gaz łupkowy wzbudza emocje. Ale u nas póki co jest bardzo grzecznie, cicho protestujący potulnie dają się pozywać a głośno protestujących brak. W Manchesterze sprawą zajęła się jakaś znacznie bardziej krewka grupa.

Ale i w Anglii ten patent z pozywaniem protestujących ma się świetnie.

7 Bez ładu i składu

Miłośniczkom i miłośnikom dinozaurów zapewne przyda się krótka ulotka o potencjalnych pupilach.

Teoria “samolubnego genu”, spopularyzowana przez zatytułowaną tak samo książkę Richarda Dawkinsa, była bardzo długo najdoskonalszym wytłumaczeniem ewolucji. Wygląda na to, że po 40 latach można uznać ją za przybliżenie tematu – i zejść znacznie głębiej.

Podziel się Stanem Świata, niech twoi przyjaciele też zobaczą jak fajnie jest ewoluować!